Według nowych badań naukowców z Kalifornii, Wenus mogła wyglądać dziś zupełnie inaczej, co więcej, mogłaby nawet nadawać się do zamieszkania, gdyby tylko Jowisz w zamierzchłej przeszłości nie zmienił swojej orbity wokół Słońca.

Żółte linie odwzorowują linie słonecznego pola magnetycznego oddziałującego z jonosferą.

Jowisz ma masę dwa i pół razy większą niż wszystkie inne planety w naszym Układzie Słonecznym łącznie. Z racji swoich gabarytów może wywierać silne oddziaływania grawitacyjne, które z kolei mogą wpływać na orbity innych planet. Jak sugerują naukowcy z University of California, Riverside (UCR), na wczesnym etapie formowania się Jowisza, zbliżał się on do Słońca, a następnie oddalał od niego. Było to wynikiem interakcji z innymi gazowymi olbrzymami oraz z dyskiem protoplanetarnym, z którego powstają planety. Ten ruch z kolei wpłynął na Wenus.

Rezultaty swoich analiz uczeni opublikowali w „Planetary Science Journal”.

Jowisz i jego księżyce

Jowisz

Jowisz to największa planeta Układu Słonecznego. Jego masa jest dwa i pół razya większa niż masa wszystkich pozostałych planet w naszym układzie. Gazowy olbrzym posiada 79 znanych nam księżyców. Planetę pokrywa kilka warstw chmur, które układają się w charakterystyczne pasy widoczne z naszej planety. Dzień na Jowiszu trwa około 10 godzin. Najbardziej rozpoznawalnym detalem Jowisza jest tzw. Wielka Czerwona Plama, która w rzeczywistości jest antycyklonem, a jego średnica jest większa od średnicy Ziemi.

Wielkość i położenie Jowisza w naszym Układzie Słonecznym od lat intryguje badaczy, ponieważ nie pasuje do naszego zrozumienia procesu formowania się planet. Obserwacje innych układów planetarnych wykazały, że migracje gazowych olbrzymów wkrótce po ich powstaniu mogą być stosunkowo częstym zjawiskiem. Obecnie obowiązująca teoria sugeruje, że gazowe olbrzymy nie mogą uformować się tak blisko gwiazdy. Intensywna grawitacja, promieniowanie (w tym ciepło) i silne wiatry gwiezdne uniemożliwiłyby gazom pozostanie razem wystarczająco długo, aby uformować planetę.

Wenus, wulkany – Zdjęcie ilustracyjne

Wenus

Wenus często bywa nazywana „bliźniaczką Ziemi” lub „siostrą Ziemi”. To ze względu na porównywalną do Ziemi wielkość. Jednak warunki tam panujące są dalekie od ziemskich. Temperatura na powierzchni planety to około 500 st. Celsjusza. Wenus jest najbliższą Ziemi planetą i obraca się wokół własnej osi w przeciwnym kierunku niż większość planet w Układzie Słonecznym. Ciśnienie tam panujące jest 92 razy większe niż na naszej planecie, a gęsta atmosfera w 96 proc. składa się z dwutlenku węgla.

Jak zaznaczył Stephen Kane z UCR, piekielne warunki panujące obecnie na Wenus mogą być spowodowane przez Jowisza. Uczony wskazał, że to prawdopodobnie ruch gazowego olbrzyma wprowadził Wenus na ścieżkę prowadzącą do jej obecnego, niegościnnego stanu.

– Jedną z interesujących rzeczy na temat dzisiejszej Wenus jest to, że jej orbita jest prawie idealnie okrągła – powiedział Kane, który kierował badaniami. – W ramach tych badań chciałem sprawdzić, czy orbita Wenus zawsze taka była, a jeśli nie, co do tego doprowadziło – dodał.

Aktywne wulkany na Wenus – zdjęcie ilustracyjne

Migracja Jowisza odbiła się na Wenus

Aby odpowiedzieć na te pytania, Kane stworzył model symulujący Układ Słoneczny, dzięki któremu można obliczyć położenie wszystkich planet w dowolnym momencie oraz ich wzajemne wpływy grawitacyjne.

Ekscentryczność orbity Wenus wynosi obecnie 0,006, co jak wskazał Kane, jest wartością zbliżoną do okręgu. Jednak model pokazał, że około miliarda lat temu, kiedy Jowisz znajdował się bliżej Słońca, ekscentryczność orbity Wenus wynosiła 0,3, co wg Kane’a znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że sąsiednia planeta miała wówczas warunki, w których mógłby żyć człowiek.

– Gdy Jowisz migrował, Wenus przeszła dramatyczne zmiany klimatyczne, nagrzewając się, a następnie ochładzając i coraz bardziej tracąc wodę – zasugerował jeden ze scenariuszy.

Antycyklon, Jowisz

Życie na Wenus?

Niedawno nagłówki wszystkich serwisów informacyjnych obiegła wiadomość o odkryciu w wenusjańskiej atmosferze śladów fosforowodoru, który potencjalnie może wskazywać na obecność życia. Gaz ten na Ziemi jest zwykle wytwarzany przez drobnoustroje. Według Kane’a, możliwe jest, że gaz ten wytworzył „ostatni ocalały gatunek na planecie, która przeszła dramatyczne zmiany”.

Kane wskazał jednocześnie, że mikroby musiałyby utrzymywać swoją obecność w chmurach kwasu siarkowego nad Wenus przez mniej więcej miliard lat, odkąd Wenus ostatnio miała na powierzchni wodę w stanie ciekłym – scenariusz trudny do wyobrażenia, choć nie niemożliwy.

Badacz wskazał także na inne możliwe scenariusze. – Prawdopodobnie istnieje wiele innych procesów, które mogą wytwarzać gaz (fosforowodór – przyp. red.) a które nie zostały jeszcze zbadane – powiedział Kane dodając, że niezmiernie ważne jest, by zrozumieć, co stało się z Wenus, planetą, która kiedyś prawdopodobnie nadawała się do zamieszkania, a teraz ma temperatury powierzchni dochodzące do 500 stopni Celsjusza.

– Skupiam się na różnicach między Wenus a Ziemią oraz na tym, co poszło nie tak na Wenus, abyśmy mogli uzyskać wgląd w to, dlaczego akurat Ziemia nadaje się do zamieszkania i co możemy zrobić, aby pokierować naszą planetą najlepiej – powiedział Kane.

 

 

ŹródłoUniversity of California, Riverside

 

5 1 vote
Article Rating