W zachodniej części Kabulu doszło w sobotę 8 maja do serii eksplozji niedaleko miejscowej szkoły. Według najnowszych danych zginęło co najmniej 68 osób, a minimum 165 zostało rannych. Większość zabitych to uczniowie – poinformowały miejscowe władze. Na razie nikt nie przyznał się do ataku, jednak prezydent Afganistanu oskarżył o jego przeprowadzenie talibów.

Do ataku doszło w zamieszkanej głównie przez szyitów dzielnicy Daszti Barczi. Większość ofiar uczniowie – przekazał rzecznik afgańskiego MSW Tarik Arian. Według agencji Reutera doszło do kilku wybuchów, bo w samochodzie – poza bombą – eksplodowały też pociski moździerzowe. Anonimowy urzędnik rozmawiający z Reuterem powiedział, że ofiary to głównie uczennice żeńskiej szkoły i to prawdopodobnie ta placówka była celem zamachu.

Agencja Reutera opisuje dramatyczne sceny z miejsca zdarzenia. Donosi o książkach i tornistrach rozrzuconych na zakrwawionej drodze i dziesiątkach ludzi, desperacko szukających swoich bliskich.

Większość ofiar to uczniowie

Według afgańskich władz w eksplozji zginęło co najmniej 68 osób, a minimum 165 zostało rannych. Stan wielu z nich jest bardzo ciężki.

Dziennikarze agencji Associated Press relacjonowali, że po zamachu w salach pobliskiego szpitala widzieli co najmniej 20 ciał ofiar eksplozji, a personel medyczny udzielał pomocy dziesiątkom rannych.

Rzecznik ministerstwa zdrowia Ghulam Dastigar Nazari informował, że kierowane na miejsce zdarzenia karetki pogotowia były atakowane przez rozzłoszczony tłum. Zaapelował do mieszkańców o przepuszczanie ambulansów i współpracę przy akcji ratowniczej.

„Nikczemny akt terroryzmu”

„Straszliwy atak w Kabulu to nikczemny akt terroryzmu. Wymierzenie go głównie w uczniów szkoły dla dziewcząt sprawia, że to atak na przyszłość Afganistanu” – napisała na Twitterze misja Unii Europejskiej w tym kraju. Sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres potępił atak i wyraził najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom ofiar, rządowi i mieszkańcom Afganistanu. W oświadczeniu podkreślił również pilną potrzebę zakończenia przemocy w Afganistanie.

Prezydent Afganistanu o atak obwinił talibów. – Talibowie, eskalując swoją bezprawną wojnę i przemoc, po raz kolejny pokazali, że nie tylko nie są chętni pokojowemu rozwiązaniu obecnego kryzysu, ale dodatkowo komplikują sytuację – oświadczył Ashraf Ghani.

Jak na razie żadna grupa nie przyznała się jednak do podłożenia bomb i ataku moździerzami. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid potępił wymierzony w cywilów atak, dodając, że za tak „haniebną zbrodnią” może stać tylko tak zwane Państwo Islamskie (IS). Agencja Associated Press przypomina, że w przeszłości w dzielnicy dochodziło do ataków bojowników tej sunnickiej ekstremistycznej organizacji zbrojnej (IS) na zamieszkującą Daszti Barczi szyicką mniejszość Hazarów.

Zachód się wycofuje, talibowie umacniają pozycję

Kilka dni temu rozpoczęło się wycofywanie z Afganistanu pozostających w tym kraju od blisko 20 lat żołnierzy USA, które ma się zakończyć przed 11 września. Afganistan opuszczą także wojskowi z innych państw NATO.

W kraju znów silniejszą pozycję zdobywają talibowie, którzy kontrolują połowę terytorium tego państwa – pisze AP. W ostatnim czasie nasiliła się także liczba ataków talibów skierowanych przeciwko afgańskim siłom bezpieczeństwa.

 

 

ŹródłoPAP, Reuters
0 0 votes
Article Rating