Rodzinna tragedia w Małopolsce. Nie żyje 10-latek, a jego 13-letni kolega jest ciężko ranny. W sprawie zatrzymano 40-letniego mężczyznę, ojca starszego chłopca.

Policja i prokuratura wyjaśnią okoliczności tragedii, która wydarzyła się w sobotę wieczorem 27 marca w Kozłowie koło Miechowa w Małopolsce. Miało do niej dojść podczas rodzinnej awantury.

 

Szczyty średniej siły oddziaływań magnetycznych wystąpią 24-25, 27-28 i 30 marca

 

40-letni mężczyzna po godzinie 21 przyszedł do domu byłej konkubiny, by zabrać swoje rzeczy. Kobiety nie było w domu, a drzwi otworzył jego syn – Wiktor. Doszło do kłótni.

40-latek zaatakował metalową rurką syna i jego 10-letniego kolegę – Filipa.

Młodszy chłopiec, syn sąsiadów, zmarł na miejscu. 13-latek z kolei w ciężkim stanie został śmigłowcem przetransportowany do szpitala w Krakowie.

Matka 13-latka zaalarmowana przez sąsiadów wróciła do domu i także została przez mężczyznę zaatakowana metalową rurką.

Ma obrażenia, ale nie zagrażają one życiu – poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. Kobieta została przewieziona do szpitala.

40-latek uciekł z miejsca zbrodni. Kiedy odnaleźli go policjanci próbował podciąć sobie gardło.

40-latek próbował targnąć się na swoje życie, ale powstrzymali go policjanci – przekazał Sebastian Gleń.

Mężczyzna prawdopodobnie był pijany. Lekarze pobrali mu krew do badań na zawartość alkoholu i narkotyków.

40-latek nie został jeszcze przesłuchany. Według policjantów zachowuje się irracjonalnie.

Sebastian Gleń w rozmowie z Polską Agencją Prasową zaznaczył, że mężczyzna został przez mundurowych opatrzony, a jego stan pozwala na to, aby przebywał w pomieszczeniu dla zatrzymanych.

Dziś mają odbyć się przesłuchania świadków w sprawie.

 

Aktualizacja

Prawdopodobnie dopiero w poniedziałek zostanie przesłuchany zabójca z Kozłowa w Małopolsce. Mężczyzna w sobotę wieczorem metalową rurką zaatakował swojego syna i jego kolegę. 10-latek zginął na miejscu, a 13-letni syn sprawcy został śmigłowcem przewieziony do szpitala.

42-latek zdaniem policji zachowuje się irracjonalnie. Podobnie zachowywał się ponoć także w chwili ataku. Kiedy odnaleźli go policjanci, próbował poderżnąć sobie gardło.

Wstępne wyniki badania krwi wykazały u niego jedynie śladowe ilości alkoholu, a szybki test ze śliny nie wykazał obecności narkotyków. Istotniejsze będą jednak laboratoryjne badania próbek krwi mężczyzny.

Prawdopodobnie w poniedziałek 42-latek usłyszy zarzuty, za które może mu grozić nawet dożywotnie więzienie.

 

 

 

 

Źródło: PAP
0 0 votes
Article Rating