Na wybrzeżu Morza Karskiego zaobserwowano ogromną liczbę morsów arktycznych (Odobenus rosmarus). Według naukowców może być to znak, że populacja tępiona przez stulecia wreszcie zaczęła się odradzać. Wciąż jednak istnieje niepokój związany z drastycznie malejącą pokrywą lodową Arktyki.

Morsy są widoczne na Półwyspie Jamalskim w Rosji. Materiał uzyskany 3 listopada 2020 r. Arktyczna Stacja Badawcza Instytutu Ekologii Roślin i Zwierząt

Naukowcy z północnej Rosji zaobserwowali tysiące morsów arktycznych (Odobenus rosmarus) odpoczywających na wybrzeżu Morza Karskiego. To ich naturalne siedlisko, jednak jego obszar staje się coraz mniejszy ze względu na kurczącą się pokrywę lodową i działalność człowieka.

Nagranie z drona wykonane przez rządowy serwis prasowy Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego pokazało tysiące zwierząt leżących – czasami na sobie – na zamarzniętej plaży.

„Wyjątkowe skupisko”

Naukowcy poinformowali, że zwierzęta można było zobaczyć na obu brzegach tak zwanej „rzeki morsa”. Według badań archeologicznych około 1,5 tysiąca lat temu obszar ten był miejscem polowań na morsy.

W ostatnich dziesięcioleciach morsy arktyczne nie były tak licznie obserwowane na Półwyspie Jamalskim.
Miejsce, w którym morsy gromadzą się i rozmnażają, znajduje się w odległym zakątku półwyspu, a naukowcy twierdzą, że w zeszłym miesiącu naliczyli tam ponad trzy tysiące osobników. Dodali jednak, że ich szacunki mogą być błędne, a na miejscu może być zgromadzonych nawet pięć tysięcy morsów.

Tradycyjnie miejsca gromadzenia się morsów były zlokalizowane na dryfującym lodzie morskim lub na wyspach arktycznych. Jednak z powodu zmian klimatu maleje pokrywa lodowa, a siedliska stają się zagrożone z powodu eksploracji ropy i gazu, a także pojawiania się większej liczby lodołamaczy.

– To skupisko jest wyjątkowe, ponieważ są tam zarówno samice, jak i samce morsów, a także młode w różnym wieku – powiedział Aleksander Sokołow, starszy badacz z Rosyjskiej Akademii Nauk. Miejsce, w którym zaobserwowano ogromną liczbę morsów nazwał „unikalnym laboratorium na świeżym powietrzu”.

Chcą wierzyć, że to dobry znak

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) określiła ten gatunek jako „narażony na wyginięcie”, szacując całkowitą liczbę dorosłych morsów arktycznych na 12,5 tysiąca osobników.

W poprzednich stuleciach ich populacja była narażona na ataki spowodowane chęcią pozyskania ich tłuszczu i kości. Na całym świecie zakazano komercyjnych polowań na nie w połowie XX wieku.

Andriej Bołtunow z Marine Mammal Research and Expedition Center, organizacji zajmującej się badaniem i opieką nad populacjami ssaków morskich, powiedział, że materiał ten pokazuje, że ​​populacja morsa arktycznego zaczyna się odbudowywać.

Bołtunow dodał, że naukowcy chcą wierzyć, że obserwacje są pozytywnym znakiem, jednak na razie jest za mało informacji, aby w pełni to potwierdzić. Wciąż mają na uwadze, że siedliska morsów mogą maleć wraz z kurczącą się pokrywą lodową. Dlatego kilku morsom założono identyfikatory satelitarne, by monitorować ich ruchy przez najbliższe miesiące.

– Globalne ocieplenie i topnienie lodu na Oceanie Arktycznym może wpłynąć nie tylko na morsy. Ale jak? Na razie widzimy je tutaj, populacja wydaje się odradzać po nadmiernych stratach, ale jak to się rozwinie, to pytanie do naukowców, którzy muszą co najmniej raz w roku monitorować tę okolicę – mówił Sokołow.

 

 

Źródło: Reuters
0 0 vote
Article Rating