Google chce nas przekonać do aktywnego protestu przeciwko zmianom, jakie planuje wprowadzić Komisja Europejska. Artykuł 11 i 13 mogą zaszkodzić wszystkim Europejczykom, blokując dostęp na naszym kontynencie do interesujących nas treści. Aby nam to uzmysłowić, gigant technologiczny pokazał, jak może wyglądać wersja najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie po wejściu zmian dotyczących praw autorskich w sieci. Sprawdźcie sami, czemu warto się tym przejąć już teraz.

Jakie zmiany przyniesie artykuł 11 i 13?

Google, właściciel m.in. YouTube’a nadal intensywnie prowadzi kampanię informacyjną #saveyourinternet, aby nakłonić użytkowników sieci w Europie do oprotestowania zmian, nazywanych też czasem ACTA 2. Problem jest związany z nową dyrektywą, której jeszcze nie ostateczną wersję Parlament Europejski przyjął 12 września 2018 roku.

Po wprowadzeniu nowych przepisów z sieci mogą zniknąć memy (graf. Stop Acta 2)

To ostatni moment, aby chociaż spróbować przeciwdziałać kształtowi planowanych zmian, jakie jeszcze w tej chwili mogą ulec korekcie. Podczas gdy artykuł 13 mówi o monitorowaniu treści oraz odpowiedzialności prawnej dostawców usług internetowych za te zamieszczane przez ich użytkowników (wyobrażacie to sobie w praktyce?), artykuł 11 wprowadza też dodatkowe utrudnienia dla wydawców i agregatorów treści, w tym właśnie wyszukiwarki Google.

Zgodnie z nowym zapisem wydawcy, ale nie tylko oni – praktycznie dowolna osoba – udostępniający odnośnik z tekstem (np. nagłówek prasowy czy streszczenie artykułu) mogłaby zostać obciążona opłatą licencyjną (niesławny już „podatek od linków”) przez podmiot, który pierwotnie opublikował udostępnianą treść. Co to oznacza dla gigantów takich jak Google? Aby uniknąć rekordowych kar finansowych, musieliby znacząco ocenzurować udostępniane przez siebie treści, czyli w tym wypadku wyniki wyszukiwań. Gigant postanowił więc pokazać europejskim użytkownikom, jak wkrótce może wyglądać wersja wyszukiwarki dla starego kontynentu.

Trochę ciężko w ten sposób znaleźć interesujące nas informacje.

Google mówi nie artykułowi 11 i 13

Jeśli z kolei wydaje wam się, że do takiej sytuacji na pewno by nie doszło w rzeczywistości, proponujemy przypomnieć sobie zablokowanie dostępu i podwyżkę cen subskrypcji amerykańskich wydawców po wprowadzeniu dyrektywy RODO. Przez kilka pierwszych tygodni (a w niektórych przypadkach do dziś) część z koncernów medialnych dla własnego bezpieczeństwa ograniczyła widzialność swoich treści dla Europy. Czy takiego internetu właśnie chcemy?

Proponowane przez Komisję Europejską zmiany miałyby teoretycznie pomóc walczyć z łamaniem praw autorskich twórców w sieci, jednak w praktyce może utrudnić życie nam wszystkim. Warto zacząć się tym martwić już teraz, dopóki nie jest za późno.

 

 

 

Źródło: SearchEngineLand, RadioZ