Dzięki wykorzystaniu sondy New Horizons i znanego od stuleci efektu przesunięcia obrazu obserwowanego z różnych miejsc, uzyskano niezwykłe obrazy gwiazd Proxima Centauri oraz Wolf 359. Nigdy wcześniej nie wykonano pomiarów z takich odległości.

W lipcu 2015 r. sonda kosmiczna New Horizons przeszła do historii przelatując w pobliżu Plutona. 31 grudnia 2018 r. dotarła do obiektu w Pasie Kuipera – Ultima Thule, znanego także pod nazwą (486958) Arrokoth. Teraz sonda należąca do NASA znajduje się na skraju Układu Słonecznego i wciąż przesyła na Ziemię dane.

Z perspektywy ziemskiej wydaje się, że pozycje gwiazd są niezmienne, ponieważ ich miejsca na nieboskłonie oraz ruchy w ciągu roku są stałę. Niedawny eksperyment przeprowadzony przez zespół New Horizons pokazuje jednak, że z krańców Układu Słonecznego znajome gwiazdy wyglądają inaczej, a dokładniej to ich położenie. NASA zrobiła fotografie dwóch najbliższych Ziemi gwiazd: Proximy Centauri i Wolfa 359.

Proxima Centauri to czerwony karzeł będący częścią systemu Alfa Centauri. Jest to najbliższa nam gwiazda, znajdująca się 4,24 roku świetlnego od Ziemi. W 2016 roku na jej orbicie udało się odkryć najbliższą Układowi Słonecznemu planetę – skalisty świat o nazwie Proxima b. Znajdujący się w konstelacji Lwa – Wolf 359 to także czerwony karzeł, oddalony od Ziemi o 7,9 roku świetlnego.

Wolf-359

New Horizons i efekt paralaksy

Obok gwiazdy Barnarda i garstki innych brązowych karłów, Proxima Centauri i Wolf 359 są naszymi najbliższymi gwiezdnymi sąsiadami. New Horizons znajdując się ok. 7 miliardów kilometrów od Ziemi wykonała fotografie obu obiektów. Jak się okazało, ich pozycje na nieboskłonie wyglądały inaczej niż to, co obserwowaliśmy z naszej planety. Spowodowane jest to efektem paralaksy, czyli niezgodności różnych obrazów tego samego obiektu obserwowanych z różnych perspektyw.

Obserwacja paralaksy polega na pomiarze pozycji jakiegoś obiektu, w tym wypadku gwiazdy, z dwóch różnych miejsc, w celu wykrycia ewentualnych przesunięć w stosunku do bardziej odległych obiektów. Astronomowie od prawie dwóch stuleci używają tej techniki do pomiaru odległości do pobliskich gwiazd, wykorzystując ruch orbitalny Ziemi. Ponieważ nasza planeta porusza się po orbicie mającej ok. 300 milionów kilometrów średnicy, punkty obserwacyjne zmieniają się nieznacznie w ciągu roku.

Sonda New Horizons umożliwiła pomiary paralaksy ze znacznie większą dokładnością, wykorzystując orbitę Ziemi jako punkt odniesienia. Zespół misji New Horizons i NASA zdecydowały się na przeprowadzenie pomiarów i zaprosił do współpracy obserwatoria z całego świata.

Proxima Centauri

New Horizons zostawia znajome niebo

– New Horizons zostawia za sobą znajome niebo. Obraz gwiazd, które widzi sonda, staje się coraz bardziej obcy z każdym mijającym rokiem – mówi Tod Lauer, astronom i członek zespołu naukowego New Horizons.

W ramach eksperymentu 22 i 23 kwietnia tego roku sonda wykonała zdjęcia Proximy Centauri i Wolfa 359. Fotografie zostały następnie zestawione z ze zdjęciami obu gwiazd wykonanymi w tym samym czasie z Ziemi. W rezultacie uzyskano rekordowy pomiar paralaksy i trójwymiarowe obrazy gwiazd.

– Obrazy zebrane na Ziemi w czasie, gdy New Horizons obserwowała Proximę Centauri i Wolfa 359, naprawdę przekroczyły moje oczekiwania – komentuje Lauer. Inni naukowcy podkreślają, że sonda już wcześniej przyczyniła się do ogromnych postępów w astrostereoskopii, czyli dostarczaniu trójwymiarowych obrazów obiektów kosmicznych.

– Można powiedzieć, że New Horizons patrzy na obce niebo. I to pozwoliło nam zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie udało się osiągnąć: zobaczyć najbliższe gwiazdy wyraźnie przesunięte na niebie z pozycji, w której je widzimy na Ziemi – mówi Alan Stern, członek misji New Horizons.

Naukowcy są zdania, że wykorzystanie techniki paralaksy mogłoby również pomóc w nawigacji w przypadku przyszłych podróży międzygwiezdnych.

Uniwersytet Johna Hopkinsa udostępnił w sieci pełną kolekcję obrazów, w tym w wersji 3D.

 

 

 

ŹródłoUniverse Today, NASA

 

 

 

5 2 votes
Article Rating