W oparciu o najnowsze prognozy, specjaliści AccuWeather poinformowali, że tegoroczny sezon huraganów na Atlantyku może być bardziej obfity w gwałtowne zjawiska, niż wskazywały na to wstępne prognozy. Wszystko z powodu potencjalnego rozwoju anomalii La Niña.

Huragan Florence

Burza tropikalna, zwana także sztormem tropikalnym, to system pogodowy, podczas którego porywy wiatru osiągają od 63 do 117 kilometrów na godzinę. Cyklony o mniejszej prędkości wiatru określa się jako depresje tropikalne, zaś te, podczas których wiatr rozpędza się do ponad 117 km/h, klasyfikowane są jako huragany.

Pierwsze analizy ekspertów AccuWeather, które pojawiły się na początku marca, mówiły o wystąpieniu około 14-18 burz tropikalnych podczas nadchodzącego sezonu huraganowego. Od siedmiu do dziewięciu innych systemów burzowych miało mieć siłę klasyfikującą je jako huragany. Prognozowano, że od dwóch do czterech zjawisk będzie miało wysoką kategorię w pięciostopniowej rosnącej skali Saffira-Simpsona.

Teraz zespół naukowców kierowany przez Dana Kottlowskiego, czołowego eksperta w dziedzinie huraganów AccuWeather, przewiduje, że w rozpoczynającym się sezonie na Atlantyku pojawi się od 14 do 20 burz tropikalnych. Do nich należy doliczyć od siedmiu do 11 potencjalnych huraganów. Oprócz tego wystąpić może od czterech do sześciu huraganów trzeciej lub wyższej kategorii w skali Saffira-Simpsona.

Jak zauważył ekspert, niektóre z systemów mogą być wyjątkowo niebezpieczne i schodzić na ląd Stanów Zjednoczonych, Portoryko i Wysp Dziewiczych.

Dlaczego prognozy się zmieniły?

W jaki sposób naukowcy odkryli, że tegoroczny sezon może być dużo poważniejszy? Otóż wzięli na warsztat dane dotyczące El Niño i La Niña. Okazuje się, że drugie z tych zjawisk może w tym sezonie znacząco wpłynąć na czynniki pogodowe na całym świecie.

El Niño po hiszpańsku znaczy chłopiec, dzieciątko. To zjawisko pogodowe i oceaniczne, które polega na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury na powierzchni wody w strefie równikowej Pacyfiku. Jego przeciwieństwem jest wspomniana La Niña. Anomalia ta polega na utrzymywaniu się wyjątkowo niskiej temperatury na powierzchni wód Pacyfiku.

– Nowe modele klimatyczne pokazują trend ewolucji zjawiska La Niña w drugiej połowie lata – powiedział Kottlowski. Według eksperta największy problem, jaki pojawi się w tym sezonie, to przechodzenie trendu od słabego El Niño do neutralnego wzorca, a następnie do możliwego wystąpienia zjawiska La Niña. Jak dodał, takie następstwa mogą oznaczać, że ten sezon będzie „nieprzeciętny”.

– Pytanie tylko, jak bardzo będzie on aktywny? – stwierdził.

 

Poważny, ale nie najpoważniejszy

Za jeden z najpoważniejszych sezonów huraganów atlantyckich uważa się rok 2005. Według danych Narodowej Administracji ds. Oceanu i Atmosfery (NOAA) doszło wtedy do rekordowej liczby 27 nazwanych systemów burzowych. 14 z nich było huraganami, a aż połowa z nich została sklasyfikowana do trzeciej lub wyższej kategorii w rosnącej pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Do tej pory uważa się, że huragany Katrina, Rita i Wilma, które pojawiły się w 2005 roku, były jednymi z najbardziej niszczycielskich w historii Stanów Zjednoczonych.- Sezon 2020 będzie bardzo aktywny, ale nie tak aktywny jak ten z 2005 roku. Istnieje jednak obawa, że będzie kolejnym bardzo aktywnym po tym, co widywaliśmy przez ostatnie cztery lata – podsumował ekspert.

Oficjalny sezon na huragany rozpoczyna się od 1 czerwca i trwa do 30 listopada. W tym okresie w basenie Oceanu Atlantyckiego powstaje około 98 procent wszystkich systemów, jakie mogą wystąpić w ciągu roku. Wiadomo, że pierwsza silniejsza burza tropikalna, która pojawi się w tym sezonie, zostanie nazwana imieniem Arthur.

 

 

Źródło: AccuWeather

 

0 0 vote
Article Rating