To była lekkomyślna i głupia decyzja – tak skomentował Francois Balloux z Univeristy College London działania rosyjskich władz, by zatwierdzić szczepionkę przeciwko COVID-19 przed wykonaniem niezbędnych badań. Inna brytyjska specjalistka ds. leków Ayfer Ali nazwała ten ruch „wielkim eksperymentem populacyjnym„.

Rosyjska szczepionka na COVID-19 (ANDREY RUDAKOV HANDOUT/PAP/EPA)

Prezydent Władimir Putin poinformował we wtorek, że Rosja jest pierwszym na świecie krajem, który zatwierdził szczepionkę przeciwko COVID-19 po dwóch miesiącach badań klinicznych (na ochotnikach). Zapewnił też, że jest bezpieczna i otrzymała ją jedna z jego córek.

– Wiem, że działa całkiem skutecznie, wywołuje silną odpowiedź immunologiczną, i – zapewniam – przeszła wszystkie niezbędne testy – podkreślił rosyjski przywódca.

Preparat Gam-COVID-Vac, nazwany też Sputnik V, jest produkowany w centrum im. Nikołaja Gamelei, podległym ministerstwu zdrowia.

 

Kontrowersje

Decyzja rosyjskich organów nadzoru jest krytykowana przez specjalistów na świecie. Podkreślają oni, że szczepionkę zatwierdzono do użycia zanim ukończono wszystkie niezbędne badania kliniczne dotyczące zarówno skuteczności, jak i bezpieczeństwa jej stosowania. Nie przeprowadzono badań trzeciej fazy, czyli przedrejestracyjnych, wykonywanych na grupie kilku tysięcy ochotników. Zwróciła na to uwagę Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

– To była lekkomyślna i głupia decyzja – powiedział w rozmowie z agencją informacyjną Reutersa Francois Balloux z Instytutu Genetyki Uniwersytetu College Londyn. Jego zdaniem, gdy brakuje niezbędnych badań, wykonywanie masowych szczepień jest nieetyczne. Takie postępowanie stwarza zagrożenie dla ludzi, ale może również podkopać zaufanie do szczepień i ich akceptację społeczną.

 

„Wielki eksperyment populacyjny”

Brytyjska specjalistka ds. leków z Warwick Business School Ayfer Ali nazwała przedwczesne zatwierdzenie do użycia rosyjskiego preparatu „wielkim eksperymentem populacyjnym”. Zwróciła uwagę, że konieczne jest wykonywanie badań klinicznych na dużej grupie ochotników, ponieważ niektóre działania niepożądane mogą być bardzo rzadkie, ale poważne.

– To lekkomyślność tak postępować bez przeprowadzenia badań na dużej grupie ludzi – ocenił Peter Kremsner z Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy), który również prowadzi badania nad jedną ze szczepionek przeciwko COVID-19 (o nazwie CureVac).

– Bez prezentacji naukowej dokumentacji nie wiemy nawet, czy rosyjska szczepionka jest w ogóle skuteczna – podkreślił Keith Neal, epidemiolog z Nottingham University.

 

Szczepionki w ciągu dwóch tygodni

Tymczasem, jak zapowiedział w środę minister zdrowia Rosji Michaił Muraszko, pierwsze szczepionki przeciwko koronawirusowi będą dostarczane niektórym lekarzom w ciągu dwóch tygodni. Szef resortu zdrowia odrzucił też zastrzeżenia co do tempa dopuszczania preparatu do użytku.

– Obecnie trwa kontrola jakości. Pierwsze pakiety szczepionki zostaną w ciągu najbliższych dwóch tygodni dostarczone dla (szczepienia) lekarzy z grup ryzyka – oświadczył Muraszko.

 

Obawy „absolutnie nieuzasadnione”

Agencja Reutersa napisała, że powiodło się tylko około 10 procent testów klinicznych i niektórzy naukowcy obawiają się, iż Moskwa przedkłada prestiż narodowy nad bezpieczeństwo.

– Zagraniczni koledzy najwyraźniej wyczuwają konkurencyjne walory rosyjskiego preparatu i próbują wyrażać opinie, które są naszym zdaniem absolutnie nieuzasadnione – oświadczył minister. Dodał, że preparat będzie podawany ludziom, w tym lekarzom, na zasadzie dobrowolności.

Dyrektor Instytutu Aleksandr Gincburg powiedział, że wyniki testów klinicznych zostaną opublikowane po ich ocenieniu przez rosyjskich ekspertów. Według niego Rosja będzie w stanie już w grudniu albo styczniu produkować pięć milionów dawek preparatu miesięcznie.

 

 

 

Źródło: PAP, Reuters
0 0 vote
Article Rating