W weekend na Wyspach Owczych przeprowadzono tradycyjne polowanie na grindwale. Mieszkańcy wyspy uśmiercili 175 ssaków, zamieniając przybrzeżne wody w morze krwi. Ekolodzy sprzeciwiają się temu obrzędowi od lat – podaje „Daily Mail”.

Myśliwi polujący na grindwale wypędzili ssaki w kierunku brzegu, gdzie czekali ludzie z hakami, nożami i włóczniami. Święto Grindadrap to tradycyjna, coroczna rzeź zwierząt, podczas której zabijane są setki grindwali. Mieszkańcy próbują nakłonić zagraniczne media i organizacje pozarządowe do poszanowania tradycyjnej kultury wyspiarskiej, w której rybołówstwo zajmuje centralne miejsce, a całe mięso wielorybów jest przeznaczane na żywność.

„Barbarzyńska praktyka”

Ekolodzy z organizacji Sea Shepherd twierdzą, że „barbarzyńska praktyka” ta zabiła ponad 6500 wielorybów i delfinów w ciągu ostatniej dekady. Próbowali oni nagrać dronem rzeź, ale jeden z myśliwych zestrzelił go. Mimo uszkodzeń udało się nagrać cześć rytuału.

Od 2015 r. zmiany w przepisach uniemożliwiły jakimkolwiek łodziom przerwanie polowania, dlatego Sea Sheperd wysyła załogi lądowe, aby dokumentować wydarzenia, za pomocą fotografów i dronów.

– Grindadrap to barbarzyński relikt minionej epoki. Niepotrzebne polowanie na setki grinwaldów i delfinów, które powinno zakończyć się 100 lat temu. Kwestia zapotrzebowania mieszkańców na ich mięso jest bezpodstawna – powiedział podaje „Daily Mail” Robert Read, dyrektor Sea Shepherd.

Polowanie na grinwaldy wzbudza mieszanie uczucia wśród mieszkańców. Szczególnie kontrowersyjny jest fakt, że wszystkiemu przyglądają się dzieci.

Tradycja polowania na grindwale sięga kilkuset lat, kiedy bardzo trudno było o bogate w składniki odżywcze pożywienie. Klimat Wysp Owczych oraz górzysta rzeźba terenu nie sprzyjają rolnictwu.

Źródło: Daily Mail, Facebook/Sea Shepherd

5 1 vote
Article Rating