Do 14 wzrosła liczba ofiar katastrofy kolejki górskiej we włoskich Alpach – przekazały włoskie służby ratownicze. Wcześniej informowały, że dziewięć osób zginęło, a dwoje dzieci w ciężkim stanie zostało przetransportowanych do szpitala w Turynie. Jedno dziecko zmarło, drugie walczy o życie. Kolejka łączy miejscowość turystyczną Stresa ze szczytem Mottarone.

Według agencji Ansa wypadek miała spowodować awaria liny w najwyższej części trasy, około 300 metrów od szczytu góry. Wagon kolejki runął na zalesionym i nierównym odcinku, gdzie przeprowadzenie akcji ratunkowej było utrudnione.

Dziennik „La Stampa” podał, że według wstępnych ustaleń w wagonie rozbitej kolejki znajdowało się 14 osób. Wcześniej agencja Ansa przekazała, że miało być w nim 11 osób.

Do tragedii doszło w jednym z najpiękniejszych miejsc Włoch. Dodał, że Stresa jest najsłynniejszym kurortem we włoskiej części jeziora Maggiore. Mówił, że kolejka rusza z samego nadbrzeża jeziora.

– Najprawdopodobniej, jak mówią sami ratownicy, bo jeszcze o samej ekspertyzie mowy być nie może, urwała się po prostu lina – powiedział Pałasiński.

– Katastrofa dramatyczna. Kolejka, spadając, uderzyła w sosny, które tam rosną dość gęsto. Dotarcie na miejsce dla ratowników było bardzo problematyczne, raczej z góry starali się schodzić – dodał.

Kolejka górska Stresa-Mottarone wyjeżdża z miasta Stresa nad jeziorem Maggiore i wznosi się na prawie 1400 metrów nad poziom morza w kierunku szczytu góry Mottorone (jej wysokość to 1491 metrów n.p.m). Podróż trwa około 20 minut.

Panoramiczna kolejka prowadząca na szczyt Mottarone została otwarta 24 kwietnia po długiej przerwie w związku z pandemią.

Wcześniej, od 2014 do 2016 roku, była zamknięta z powodu prac konserwacyjnych.

Aktualizacja 26 maja:

Trzy osoby zostały zatrzymane we Włoszech w związku z niedzielną katastrofą kolejki górskiej w Piemoncie, w której zginęło 14 osób – podały media za prokuraturą w mieście Verbania. Zatrzymani przyznali się do winy. Na jaw wyszły problemy z działaniem kolejką.

Wśród zatrzymanych jest zarządca panoramicznej kolejki turystycznej, która w drodze na szczyt Mottarone w wyniku zerwania się liny stoczyła się ze zbocza i rozbiła się o drzewa.

Dotychczasowe postępowanie wyjaśniające pozwoliło ustalić, że hamulce zostały źle ustawione. Jak przekazała prokurator Olimpia Bossi, nie zadziałały hamulce, które powinny były zatrzymać wagonik po zerwaniu jednej z lin.

Stało się tak dlatego, że celowo ustawiono je tak, by uniknąć awarii czy zablokowania kolejki. Według prokuratury „w systemie były anomalie”, wymagające gruntownego remontu i wyłączenia kolejki na dłuższy czas.

W wyniku umyślnego działania system awaryjny nie mógł zostać włączony – twierdzą śledczy, którzy wydali nakaz aresztowania trzech osób po ich przesłuchaniu.

Jednocześnie zaznaczono, że już wcześniej kolejka, działająca od miesiąca po długiej przerwie z powodu pandemii, kursowała z tak ustawionymi hamulcami, uniemożliwiającymi włączenie systemu awaryjnego.

Według prokuratury już wcześniej były z nią kłopoty, gdy uruchamiano ją w celach konserwacji i nie przewoziła pasażerów.

Dowódca miejscowego oddziału karabinierów Alberto Cicognani zapytany o to, czy zatrzymani przyznali się do tego, że hamulec nie był włączony, odpowiedział twierdząco.

„Były problemy z funkcjonowaniem kolejki, wezwano służby do konserwacji, które nie rozwiązały problemu albo zrobiły to tylko częściowo. By uniknąć dalszych przerw w kursowaniu kolejki, zostawiono mechanizm, który uniemożliwia włączenie awaryjnego hamowania” – wyjaśnił rozmówca telewizji RAI.

 

Aktualizacja 27 maja:

Poprawia się stan zdrowia pięcioletniego chłopca, który jako jedyny przeżył katastrofę kolejki górskiej we włoskich Alpach – informują w czwartek media. Eitan, syn Izraelczyków z Lombardii, został wybudzony, oddycha samodzielnie i mówi. W wypadku stracił rodziców, brata, pradziadków.

W niedzielę w katastrofie kolejki prowadzącej na szczyt Mottarone we Włoszech zginęło 14 osób. Wagonik runął po tym, gdy zerwała się lina.

Przeżyła jedna osoba, syn Izraelczyków z Lombardii, Eitan. Ocalał, bo kiedy wagonik spadał, ojciec otoczył go ramionami. Chłopiec przeżył, ale był w ciężkim stanie z powodu licznych obrażeń i złamań kończyn. W najbliższych dniach ma opuścić oddział reanimacji w szpitalu w Turynie. W czwartek w Izraelu odbył się pogrzeb jego rodziny.

 

Osieroconym dzieckiem ma zająć się ciocia

Źródła medyczne poinformowały agencję Ansa, że chłopiec jest przytomny i rozmawia ze swoją ciocią, także pochodzącą z Izraela lekarką, która mieszka w mieście Pawia w Lombardii. To ona ma zająć się osieroconym dzieckiem. Razem z nią czuwa przy nim psycholog. Z jego rodziną ma podjąć decyzję, co mu powiedzieć.

 

Kłopoty techniczne występowały od dłuższego czasu

We Włoszech nie mija wstrząs, jaki wywołały ustalenia dotyczące przyczyn katastrofy, w sprawie której zatrzymano trzy osoby, w tym zarządcę kolejki. Okazało się, że kłopoty techniczne występowały od dłuższego czasu, a nie zostały usunięte z powodu kosztów naprawy i chęci uniknięcia wyłączenia jej z ruchu.

Jak stwierdziła prokuratura, także na podstawie dotychczasowych zeznań, po to aby kolejka nie zatrzymywała się i nie dochodziło do częstych awarii na trasie, umyślnie zablokowany został hamulec awaryjny, w wyniku czego nie włączył się, gdy doszło do zerwania liny.

„Katastrofa z powodu chciwości”, „poświęcono bezpieczeństwo dla pieniędzy” – podkreślają włoskie media. Prokuratura mówi o całkowitym zlekceważeniu podstawowych norm bezpieczeństwa.

 

 

ŹródłoPAP, Ansa, La Stampa, rmf24
0 0 votes
Article Rating