Przygotowania do tej jedynej na świecie akcji były prowadzone od ponad roku. Minerzy badali odłamki, robili symulację. W poniedziałek 11 października w Świnoujściu rozpocznie się akcjaTallboy„. – Jeżeli dojdzie do detonacji, to odłamki będą lecieć z bardzo dużą prędkością. Ani dom, ani dach, ani samochód nikogo nie ochroni – mówi chorąży marynarki Michał Jodłoski, dowódca 41. Zespołu Rozminowania Grupy Nurków Minerów ze świnoujskiej 8. Flotylli Obrony Wybrzeża i zdradza szczegóły działań.

  • W poniedziałek nurkowie minerzy rozpoczną akcję neutralizacji jednej z największych na świecie bomb lotniczych, Tallboya. Działania w Świnoujściu rozplanowano w sumie na pięć dni
  • Dowódca Grupy Nurków Minerów zdradza szczegóły akcji. Jak podkreśla, ryzyko zawsze jest duże
  • – Nie możemy pozwolić na to, aby Tallboy się poruszył, bo niesie to za sobą ryzyko detonacji. W tym przypadku każdy ruch może spowodować uruchomienie zapalników, znajdujących się w bombie – mówi chorąży marynarki Michał Jodłoski

 

Chorąży marynarki Michał Jodłoski, dowódca 41. Zespołu Rozminowania Grupy Nurków Minerów ze świnoujskiej 8. Flotylli Obrony Wybrzeża – 8 Flotylla Obrony Wybrzeża / Materiały prasowe

Alicja Wirwicka (Onet): W poniedziałek w Świnoujściu rozpoczynacie neutralizację Tallboya, ważącej ponad pięć ton brytyjskiej bomby lotniczej z czasów II wojny światowej. W Polsce jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak dużą bombą. To także jedna z największych akcji w skali całego świata.

Chorąży marynarki Michał Jodłoski, dowódca 41. Zespołu Rozminowania Grupy Nurków Minerów ze świnoujskiej 8. Flotylli Obrony Wybrzeża:Tak. Co prawda, bomby typu Tallboy były już neutralizowane m.in. w Niemczech, Norwegii, czy Francji, ale były to operacje przeprowadzane na lądzie. U nas mówimy o akcji neutralizowania tak dużego obiektu w warunkach wodnych. Dodatkowo mówimy o metodzie deflagracji. To wszystko powoduje, że cała operacja jest to ewenement na skalę światową. Tego typu niewybuchów nie ma zbyt wiele na świecie, ponieważ te bomby były skonstruowane w taki sposób, aby zdetonowały. Dlatego to, że nie wybuchła już była sporym zaskoczeniem.

Tallboy – rekonstrukcja bomby – Shutterstock

To była bomba jedyna w swoim rodzaju. Odlana ze specjalnego stopu, wzmocniona. Została skonstruowana tak, by wbić się w cel i dopiero po chwili eksplodować. 70 lat temu, w Świnoujściu, jednak tak się nie stało. Macie teorię, dlaczego?

To jest dobre pytanie. Mamy kilka hipotez na temat tego. Odpowiedź jednak nie jest prosta. Jeżeli mówimy o uzbrojeniu niemieckim, to często mieliśmy do czynienia z dywersją. Więźniowie, którzy byli zmuszani do produkcji uzbrojenia, specjalnie uszkadzali zapalniki, by nie zadziałały.

W przypadku brytyjskich bomb nie mamy podstaw, by zakładać podobną sytuację. Tallboy ma potrójny system zapalników. Były to specjalne zapalniki, które miały zapewnić skuteczność tej bombie. To, że żaden z nich nie zadziałał to wyjątkowy zbieg okoliczności. Zakładamy wadę zapalników, z raportów brytyjskiego lotnictwa wynika, że przed zrzuceniem bomby zostały prawidłowo uzbrojone. Załoga nie zgłaszała żadnych problemów. Ten Tallboy był przygotowany na długo przed samym atakiem na niemiecki krążownik „Lützow”.

W jakim stanie jest Tallboy?

Jesteśmy w posiadaniu odłamków innych Tallboyów, które pozyskaliśmy w trakcie oczyszczania toru wodnego Świnoujście-Szczecin. Poddaliśmy je dokładnym badaniom i szczegółowej analizie. Sprawdzaliśmy m.in. zużycie materiału z którego wykonany jest korpus bomby. Wniosek instytutu, który badał odłamki jest jeden: rdza jest tylko powierzchniowa i nie ma żadnego wpływu na pozostałą część skorupy. Analiza pokazuje, że Tallboy jest w stanie bardzo dobrym. Nie możemy mówić o zmęczeniu materiału.

„Tallboy”, największy niewybuch znaleziony w Polsce, wciąż czeka na zniszczenie. Nikt nie wie na razie, kiedy to się stanie

 

Kiedy mówimy o rozmiarach Tallboya, nie możemy nie powiedzieć o tym, na jak dużą skalę będą prowadzone działania przy jego neutralizacji. Całą akcję zaplanowaliście na pięć dni. To robi wrażenie.

Operacja zaplanowana jest na cały tydzień od 12 – 16 października z dniami rezerwowymi do wykorzystania w zależności od warunków pogodowych oraz postępu prac. Wszystko jest zaplanowane tak, by ułatwić ludziom ewakuację i jak najmniej – mówiąc wprost – utrudniać życie. Chcemy, by każdy mógł wyjść do szkoły, czy pracy, a później wrócić bezpiecznie do domu. Poza tym to jest naprawdę duże przedsięwzięcie, więc musimy być przygotowani na różne scenariusze.

Akcja neutralizacji Tallboya w Świnoujściu – 12. Dywizjon Trałowców / Materiały prasowe

Jaka jest szansa na to, że coś pójdzie nie tak?

Cała operacja jest bardzo skomplikowana, między innymi dlatego że będzie przeprowadzana po raz pierwszy. Została podzielona na kilka etapów. Każdy z nich musi odbyć się w odpowiedniej kolejności. Tutaj nie ma mowy o pominięciu któregokolwiek z kroków. Pierwszy z nich będzie najtrudniejszy. Tallboy jest w większości zasypany w piaszczystym dnie. Trzeba usunąć ponad metrową warstwę piachu. Musimy wyrównać poziom gruntu do poziomu bomby. Faza odsłaniania tego obiektu będzie bardzo trudnym i powolnym procesem.

Dlaczego?

Nie możemy pozwolić na to, aby Tallboy się poruszył, bo niesie to za sobą ryzyko detonacji. W tym przypadku każdy ruch może spowodować uruchomienie zapalników, znajdujących się w bombie. Dlatego wszystko będzie wykonywane bezpośrednio przez nurków pracujących pod wodą, na głębokości 12 metrów, w warunkach ograniczonej widoczności i przy stosunkowo dużym prądzie wody jaki panuje w Kanale Piastowskim. Nie możemy tu mówić o użyciu koparki, ani ciężkiego sprzętu, który przy tego typu operacjach jest zabroniony. Dodatkowo mówimy o piasku, który ma tendencję do zagęszczania i osuwania. Będziemy musieli działać powoli i odkrywać bombę stopniowo warstwa po warstwie.

Osunięcie piasku może spowodować eksplozję?

Nawet niewielkie uderzenie czy drgania, lub samo dotknięcie zapalnika może spowodować detonację. Przykładów mamy wiele. Dwa lata temu podczas przygotowania plaży w Dziwnówku koparka podczas prac pogłębiania zdetonowała minę przeciwdesantową. Na szczęście nikt nie zginął, był to znacznie mniejszy ładunek. Ale to obrazuje, z jakim niebezpieczeństwem mamy do czynienia. Pomimo upływu lat niewybuchy stwarzają ogromne zagrożenie.

tallboy2 – Materiały prasowe

Procentowo jak to wygląda? Mówimy o szansach 50:50?

Nie. O takim zero-jedynkowym wyniku moglibyśmy mówić przy podnoszeniu Tallboya. Zdecydowaliśmy się na zupełnie inną metodę neutralizacji i w tym przypadku mówimy o znacznie wyższych wartościach. Nie pokuszę się o dokładną ocenę procentową, ale mamy świadomość, że pomimo wielu założeń i planów coś może pójść inaczej, niż byśmy chcieli. Dlatego tak ważna jest ewakuacja ludności ze strefy bezpośredniego zagrożenia życia.

 

Przygotowania do neutralizacji Tallboya trwały rok. Jaka była wasza reakcja po tym, jak pierwszy raz usłyszeliście, z czym macie do czynienia?

Jak wyglądały Wasze przygotowania?

Ze względu na charakter obiektu pośpiech w jego usunięciu był niewskazany. Sama operacja wymagała ogromnych przygotowań, szeregu pozwoleń i zaangażowania podmiotów zarówno ze sfery cywilnej jak i wojskowej. Wszystkie instytucje biorące udział w akcji potrzebowały czasu by opracować najkorzystniejszy wariant działania.

Całą koncepcję opracowaliśmy wspólnie z dowódcą Grupy Nurków-Minerów kapitanem marynarki Piotrem Nowakiem. Pracowaliśmy na odłamkach, które udało nam się pozyskać. Musieliśmy przede wszystkim dobrać odpowiednią wkładkę kumulacyjną, żeby spenetrować skorupę bomby i ją przebić.

 

A przebicie skorupy Tallboya nie będzie należeć do najłatwiejszych, prawda?

Musimy tu wspomnieć, z czym mamy do czynienia. Tallboy ma bardzo wyjątkową skorupę, w najcieńszym miejscu ma aż 3,2 cm. grubości. To jest stal o ogromnej wytrzymałości, która nie ma odpowiednika w innym uzbrojeniu. Brytyjskie Tallboye były odlewane z jednego kawałka stopu i nie miały tzw. słabych punktów. Musieliśmy bardzo sumiennie podejść do tematu. Wszystko przetestować. Nigdy w historii naszego działania nie poświęciliśmy tyle czasu na przygotowanie operacji, nie robiliśmy tylu prób i nie kontaktowaliśmy się z tak szerokim gronem specjalistów, by przygotować się do neutralizacji. A trzeba pamiętać, że poza Tallboyem w tym roku zrealizowaliśmy kilkadziesiąt zgłoszeń przedmiotów niebezpiecznych. Na samym torze wodnym Szczecin-Świnoujście było to kilkadziesiąt interwencji. Na pewno nie można powiedzieć, że ten rok był dla nas mało intensywny.

Siła rażenia w razie wybuchy Tallboya

W ciągu tego roku kilka razy mówiło się, że już, za chwilę będziecie neutralizować Tallboya. Później te informacje były dementowane. Jednym z powodów były inne niewybuchy, które zalegały w najbliższym otoczeniu „Wysokiego chłopca”.

Tylko z obszaru 200 metrów od Tallboya zostało usuniętych w ostatnim roku prawie 400 obiektów wybuchowych i niebezpiecznych, co daje w sumie jakieś trzy tysiące kilogramów materiału wybuchowego. To pokazuje skalę tego przedsięwzięcia.

 

Tallboy będzie neutralizowany metodą deflagracji. Czym jest ta metoda?

Najprościej i najbardziej obrazowo można powiedzieć, że jest to proces wypalania ładunku wybuchowego. Tak możemy wyjaśnić to osobom, które nie mają na co dzień do czynienia z materiałami wybuchowymi. Oczywiście fachowo musimy powiedzieć o podstawowej przemianie wybuchowej materiałów wybuchowych kruszących. Tej metody nie można wykorzystywać przy materiałach inicjujących.

 

Dlaczego wybraliście właśnie deflagrację?

Bo jest najbezpieczniejsza przy neutralizacji tej bomby. Nie możemy w tej chwili (z tymi zapalnikami, które są) mówić chociażby o próbie podniesienia i przetransportowania Tallboya na poligon morski. Niezależnie od tego, czy mówimy o dźwigu, czy o pontonach wydobywczych. Wiązałoby się to z ewakuacją prawie całego miasta. Poza tym ryzyko dla nurków byłoby zbyt duże. Deflagracja jest najbezpieczniejsza zarówno dla żołnierzy, jak i cywilów. Warto zaznaczyć, że w momencie inicjowania całego procesu deflagracji żadnego z naszych nurków nie będzie pod wodą, ani w pobliżu Tallboya. Wszystko odbędzie się zdalnie. Nawet jeżeli dojdzie do detonacji to nikt nie powinien ucierpieć. To jest dla nas najważniejsze.

Istnieje szansa, że będziecie musieli przerwać całą akcję?

Naszym głównym zadaniem jest odseparowanie zapalników od ładunku głównego. Deflagracja samego ładunku jest już na drugim planie. Jeśli uda nam się odseparować zapalniki od ładunku kruszącego to będziemy mogli mówić o pełnym sukcesie i neutralizacji. Uczynimy wtedy tę bombę możliwą do usunięcie z miejsca w którym zalega. Oczywiście, wszystko będziemy monitorować na bieżąco. Jeśli którykolwiek z elementów działania nie przebiegnie po naszej myśli to będziemy musieli przerwać całą akcję.

Kiedy podczas konferencji zapowiadaliście działania padło sformułowanie, że szykujecie się nawet na najgorszy scenariusz, czyli wybuch. Mowa o eksplozji w promieniu 2,5 kilometra.

Przy detonacji bomby kluczowymi czynnikami rażenia będą: oddziaływanie podwodnej fali ciśnienia, fali sejsmicznej oraz rozrzut odłamków. Wszystkie założone środki bezpieczeństwa uwzględniają możliwość przejścia procesu deflagracji w detonację. W celu dokładnych wyliczeń odległości bezpiecznych ze względu na drgania sejsmiczne podłoża dla odkrytego niewybuchu doprowadził do powstania ekspertyzy naukowej dzięki ścisłej współpracy Grupy Nurków Minerów 12.dTR i Politechniki Poznańskiej.

 

O jakich zniszczeniach mówimy?

Robiliśmy symulacje. Jeżeli dojdzie do eksplozji to wybuch należy traktować jak wybuch powierzchniowy. Możliwy rozrzut odłamków bomby został określony na maksymalnie 2 km, należy jednak zaznaczyć, że znaczna masa wody powyżej obiektu prawdopodobnie stłumi ten efekt, jednocześnie nie można wykluczyć wydostania się odłamków ponad powierzchnię wody. Możemy również mówić o bardzo dużej fali sejsmicznej. W promieniu bezpośredniego oddziaływania jest infrastruktura portowa i przeprawa promowa, które znajdują się najbliżej bomby. Mamy tu przeprawę karsiborską, punkt nawigacyjny i punkt radarowy urzędu morskiego. Do tego most na wyspę Karsibór. Te obiekty są najbardziej narażone na oddziaływanie fali sejsmicznej.

 

Co z tymi, którzy nie będą chcieli opuścić swoich domów? Co z tymi, którzy powiedzą, że im wybuch niestraszny?

Trzeba pamiętać, że te 2,5 km strefy ewakuacji to strefa bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia. Apeluję, aby ludzie podeszli do ewakuacji bardzo poważnie. Jeśli dojdzie do wybuchu to te odłamki są śmiertelne. Jeden z moich ludzi po wzięciu takiego odłamka do ręki, przeciął dłoń. Chciałbym, żeby to zobrazowało jak są niebezpieczne. Dodatkowo, jeżeli dojdzie do detonacji to odłamki będą lecieć z bardzo dużą prędkością. Ani dom, ani dach, ani samochód nikogo nie ochroni. Ja wiem, że to jest taka nasza mentalność, że „ja wiem lepiej, nic mi nie grozi”. Ale proszę mi wierzyć, dach się naprawi, podobnie jak ścianę. Szybę też można wstawić nową. Ale życia nikt nam nie przywróci. Apeluję, jeszcze raz zastosujcie się Państwo do zaleceń służb i poddajcie się ewakuacji.

Z tego co udało mi się wyczytać, jesteście doskonałymi specjalistami w deflagracji. Przeprowadzacie działania na terenie połowy Polski.

Faktycznie. Taką opinię wydała również brytyjska firma, która jest producentem systemów, z których korzystamy. Ich zdaniem nasza grupa nurków minerów jest jedynym na świecie pododdziałem podwodnym, który realizuje deflagrację na tak dużą skalę. Nikt na świecie nie robi tego tak często. Mamy doświadczenie z różnego typu uzbrojeniem, który neutralizowaliśmy w ten sposób. Od bomb lotniczych, przez miny morskie po bomby głębinowe. Mamy pół Polski pod swoją jurysdykcją.

 

Chyba trudno mówić o dniu wolnym?

Działamy w systemie alarmowym. Nie ma mowy o dłuższym wolnym, czy dłuższym urlopie. Tak wygląda nasza rzeczywistość i nasza służba. Nasi bliscy to odczuwają.

 

To chyba niełatwe?

W naszym żargonie, podczas luźnej rozmowy, kiedy któryś mówi „kurczę, przydałby się dłuższy urlop”, zawsze pada jedna odpowiedź: „był czas przywyknąć”. Zawsze staramy się, aby atmosfera – poza oczywiście konkretnymi działaniami – była luźna. To trudna praca, ale taką służbę wybraliśmy, i kochamy to co robimy.

 

Aktualizacja:

 

Źródło: Onet.pl
0 0 vote
Article Rating