O szumach usznych wiele razy pisałem Wam. Nauka uznaje to zjawisko za chorobę i nie ma pojęcia jak te szumy powstają.

Błędnik odpowiedzialny jest za czucie równowagi, jest częścią ucha wewnętrznego.

 

Temat szumów usznych kilka lat temu tłumaczyłem naukowcom w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH w Warszawie.

Mechanizm powstawania szumów usznych konsultowałem też z kilkoma naukowcami i wszystko wskazuje na to, że moja teoria jest właściwa.

W kanałach półkolistych błędnika znajduje się płyn z dużą zawartością drobinek magnetytu, a wiemy co się dzieje z drobinkami magnetycznymi w zmieniającym się polu magnetycznym?
Cząsteczki te drgają, a drgania zamieniane są na drobne impulsy elektryczne, które nerwem przenoszone są do mózgu.

Więc szumy uszne to nie choroba, tylko efekt oddziaływania drgań magnetycznych na nasz „szósty zmysł”. Drgania te pochodzą od jonosfery, a na jonosferę oddziałuje, wiatr słoneczny, elektrony z pasów Van Allena oraz z rekoneksji magnetycznych, które powstają na skutek współoddziaływania pól magnetycznych w przestrzeni kosmicznej.

Sami widzicie, że moje wyliczenia wzrostów oddziaływań magnetycznych jak i wzrostów szumów usznych pokrywają się z rzeczywistością.

Tak w wielkim skrócie wygląda moja teoria na temat szumów usznych, ich powstawania i odczuwania.

Od 2013 roku mam gotowy i przetestowany przez kilkanaście osób (Forum) prototyp natywnego urządzenia do zmiany odczuwania drgań magnetycznych przez mózg. Niwelator Drgań Magnetycznych (NDM) opiera się o specyficzne ułożenie pól magnetycznych wokół mózgu. Działa rewelacyjnie, może kiedyś jak opatentuję, udostępnię projekt. Jak na razie roczny koszt utrzymania patentu jest dla mnie za duży jak na urządzenie, które zysku nie przyniesie, a udostępnienie bez opatentowania umożliwi innym opatentowanie i zarabianie na moim projekcie i wieloletnich badaniach.

 

Zabraniam kopiowania oraz przetwarzania zamieszczonych powyżej informacji bez mojej wiedzy i zgody. Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170

 

Poniżej wyniki najnowszych badań i „walki” impulsami elektrycznymi oraz dźwiękiem z szumami usznymi :-)

⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵⊴⊵

Szumy uszne dręczą miliony ludzi na całym świecie. Dotychczas nie istniał sposób ich leczenia. Międzynarodowy zespół naukowy poinformował właśnie o udanych szeroko zakrojonych testach klinicznych urządzenia redukującego szumy uszne. Urządzenie może przynieść ulgę milionom osób i przybliża nas do opracowania metod leczenia.

Urządzenie do redukowania szumów usznych, © Brendan Conlon et al.

Jeden z najnowszych szacunków mówi, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych szumów usznych doświadcza aż 10% dorosłej populacji, a u 25% z tych osób szumy trwają ponad 15 lat. Osoby cierpiące na szumy uszne często doświadczają też problemów ze skupieniem uwagi, zmęczenia i ogólnego obniżenia jakości życia.

W najnowszym numerze Science Translational Medicine czytamy o testach nieinwazyjnego urządzenia, które wykorzystuje technikę neuromodulacji bimodalnej. To połączenie dźwięków i prądu, którym drażniony jest język, może być efektywnym sposobem na zmniejszenie szumów usznych.

Jeden ze współautorów badań, profesor Huber Lim z University of Minnesota, wyjaśnia, że urządzenie bierze na cel grupę komórek w mózgu, które wykazują nieprawidłową aktywność. Dzięki badaniom na zwierzętach i ludziach Lim i jego koledzy z USA, Niemiec, Irlandii, Wielkiej Brytanii i Malezji już wcześniej zauważyli, że stymulowanie prądem neuronów na języku lub twarzy może aktywować neurony w układzie słuchowym. Wydaje się, że połączenie takiej techniki z odpowiednimi dźwiękami prowadzi do przebudowy obszarów mózgu odpowiedzialnych za pojawianie się szumów usznych.

Opracowana przez naukowców technika polega na aktywowaniu różnych obwodów w mózgu w reakcji na dźwięk. Ma to na celu zagłuszenie szumów usznych. Nasz pomysł polega na uwrażliwieniu mózgu na wiele innych rzeczy. W ten sposób przez zwiększenie aktywności innych neuronów możemy wyciszyć neurony odpowiedzialne za szumy uszne, mówi Lim.

Warto w tym miejscu przypomnieć o badaniach prowadzonych przez zespół profesor Susan Shore z University of Michigan. W tym przypadku naukowcy próbowali wyciszyć neurony odpowiedzialne za szumy uszne. W 2018 roku badania kliniczne przeprowadzone na 20 osobach wykazały, że urządzenie, które łączyło odpowiednie impulsy dźwiękowe z drażnieniem prądem głowy lub szyi, powodowało zmniejszenie głośności i natarczywości szumów usznych.

Możemy postrzegać to jako dwa sposoby na leczenie szumów. Jeden polega na próbie zidentyfikowania komórek wywołujących szumy i ich wyciszeniu. Nasz pomysł polega zaś na spowodowaniu, by komórki odpowiedzialne za słyszenie stały się znacznie bardziej wrażliwe na wszystko, z wyjątkiem szumów, mówi Lim.

Grupa Lima przeprowadziła właśnie randomizowane podwójnie ślepe badania na 326 dorosłych cierpiących na chroniczne szumy uszne. Badania prowadzono w Szpitalu Św. Jakuba w Irlandii oraz w Centrum Szumów Usznych Uniwersytetu w Regensburgu w Niemczech. Ich uczestnicy używali urządzenia przez 12 tygodni, każdego dnia przez 60 minut. Byli podzieleni na trzy grupy. Każda z nich miała nieco inaczej skonfigurowane urządzenie. Konfiguracje różniły się zarówno rodzajem używanego dźwięku, czasem trwania stymulacji elektrycznej, jak i długością przerwy pomiędzy dźwiękiem a stymulacją.

Ściśle do zaleceń naukowców zastosowało się 84% badanych. Z nich u około 81% nastąpiła wyraźna poprawa w zakresie możliwości koncentracji uwagi, jakości snu, poprawiła się jakość ich życia, zmniejszył się poziom zmęczenia i frustracji. U około 77% osób pozytywne skutki terapii były widoczne rok po leczeniu. Ponadto 66% badanych przyznało, że terapia przyniosła im korzyści. Co interesujące, nie nie zauważono znaczących różnic w wynikach badania wśród trzech grup.

To bardzo solidne i przekonujące badania. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie nie istnieje żadna metoda leczenia szumów usznych, są to badania bardzo ważne, mówi Richard Tyler, audiolog z University of Iowa, który nie brał udziału w pracach grupy Lima. Zauważa on jednak, że słabością badań był brak grupy kontrolnej, która nie otrzymywała żadnego leczenia. Ponadto brak informacji, czy pacjenci informowali o zmniejszeniu poziomu szumów usznych. Mamy szumy uszne i mamy reakcję na szumy uszne. To dwie różne rzeczy. Jeśli próbujesz zmniejszyć poziom szumów usznych, bo powinieneś je zmierzyć, mówi Tyler.

Lim wyjaśnia, że jego grupa skupiła się na reakcji badanych na szumy, a nie na samych szumach, gdyż te mogą być różnie postrzegane, w zależności od tego, na ile są uciążliwe. Dodaje, że dokonywano pomiarów, w jaki sposób badani postrzegają szumy, a wyniki tych badań zostaną wkrótce opublikowane.

Wyniki badań chwali też Rilana Cima, psycholog z Uniwersytetu w Maastricht. Jestem pod wrażeniem zmian, jakie zaszły w pacjentach, mówi. Uczona zastrzega jednak, że zanim osoby cierpiące na szumy uszne wydadzą spore pieniądze na urządzenie, które jest sprzedawane w kwocie 2500-2750 euro, warto, by poczekali aż jego skuteczność zostanie zweryfikowana przez badaczy niezwiązanych z jego producentem. Profesor Lim jest nie tylko wykładowcą uniwersyteckim, ale również głównym naukowcem irlandzkiej firmy Neuromod Devices, która produkuje i sprzedaje urządzenie.

 

Warto przeczytać:

Średniej siły oddziaływania magnetyczne wystąpią między 8-15 października, ze szczytami 10 i 14 października

Pomiary magnetometryczne oraz częstotliwości składowe ziemskiego pola magnetycznego z ostatnich pięciu dni – 3-8 października

 

Źródło: Scientific American
0 0 vote
Article Rating