Aroussiak Gabrielian, świeżo upieczona wykładowczyni na Wydziale Architektury Uniwersytetu Kalifornii Południowej, opracowała ubieralne ogrody. W ramach projektu Posthuman Habitats Amerykanka hodowała kamizelki z kilkudziesięcioma gatunkami roślin. Według niej, w przyszłości można by je podlewać za pomocą potu i moczu, które najpierw poddawano by procesowi wymuszonej osmozy (ang. forward osmosis).

Gdy Gabrielian była w ciąży z córką, zachwyciły ją możliwości kobiecego organizmu w zakresie dostarczania dziecku potrzebnych składników odżywczych. W tym samym czasie pracowała nad doktorantem na temat postczłowieczeństwa. Jako architektka krajobrazu zastanawiała się nad zaprzęgnięciem dizajnu do walki ze zmianą klimatu. Stąd pomysł, by wykorzystać własne ciało do wykarmienia kogoś, a właściwie czegoś poza oseskami. A co gdybyśmy mogli hodować żywność na własnych plecach i nosić na sobie krajobraz, który służyłby jako ekosystem dla roślin i zwierząt, w tym owadów?

Tworząc Posthuman Habitats, Gabrielian inspirowała się wertykalnymi bezglebowymi ogrodami francuskiego botanika Patricka Blanca. Jej ubieralny warzywnik to de facto kamizelka pokryta tkaniną o właściwościach retencyjnych.

Co istotne, prototyp kamizelki zapewnił w ciągu paru tygodni ok. 9 kg (20 funtów) plonów. Gabrielian udało się wyhodować 40 różnych produktów, w tym kapustę, rukolę, rzepę naciową, jarmuż, groszek, grzyby, orzechy ziemne, truskawki, a także zioła, np. szałwię, rozmaryn i tymianek cytrynowy. Dominują tzw. microgreens (dosł. mikroliście), czyli rośliny, które zbiera się i spożywa we wczesnej fazie wzrostu.

Prototypy nakładano na manekiny, nawożono i podlewano. Spekulatywny projekt obejmuje jednak także system pozwalający na wykorzystanie moczu i potu właściciela kamizelki oraz odchodów istot, które ją zamieszkują.

Podczas wystawy w American Academy of Rome projektantka przetestowała na sobie jedną z kamizelek. Gabrielian opisuje, że pod wpływem wzrostu warzyw i owoców ubieralny ogród stał się dość ciężki. Największe wrażenie robiła jednak wilgoć. Mimo wykorzystania warstwy izolującej, nadal ją można było wyczuć.

Posthuman Habitats nigdy nie miały stanowić rozwiązania narastających problemów ekologicznych i dot. bezpieczeństwa pokarmowego. Chodziło raczej o przeniesienie kryzysu środowiskowego na bardziej namacalny, cielesny poziom i o wyobrażenie sobie możliwej przyszłości, w której żyje się, ściślej współpracując z organizmami innymi niż ludzie. […] Mikroorganizmy, drapieżniki i zapylacze nie tyle bowiem pomagają, co są niezbędne dla wzrostu naszego pokarmu. Zniszczone gleby, susze i powodzie mogą zagrozić naszemu rolnictwu, dlatego by […] przeżyć w takim świecie, musimy odejść od projektowania wyłącznie pod kątem ludzi i pomyśleć o lepszej współpracy i bardziej etycznym podejściu do naszego otoczenia. Gdyby przez degradację gleby i zagrożenie powodziami itp. ludzie musieli wrócić do wędrownego trybu życia, taka kamizelka stanowiłaby, wg pani architekt, całkiem użyteczne rozwiązanie.

Ludzie są egoistycznym gatunkiem, a ponieważ od kamizelki zależałoby nasze przetrwanie, bylibyśmy zmuszeni dbać o rośliny i zwierzęta, bez których nie ma mowy o plonach. To metoda na wykorzystanie egoistycznej postawy.

Kolejnym krokiem Gabrielian jest oszacowanie wpływu zdrowotnego i zdolności równoważenia emisji dwutlenku węgla przez kamizelkę. Amerykanka chciałaby dodać automatyczny system, który sygnalizowałby, że rośliny potrzebują podlania, światła czy składników odżywczych.

 

 

 

Źródło: Fast Company