Wyciek ropy ze statku w pobliżu Mauritiusa na Oceanie Indyjskim udało się zatrzymać, ale zagrożenie jeszcze nie minęło. Jak ostrzegł premier kraju, masowiec może się rozpaść.

Przed kilkoma dniami pisałem o wycieku ropy z japońskiego masowca (rodzaj statku) MV Wakashio w okolicach wyspiarskiego państwa Mauritius na Oceanie Indyjskim. Na pokładzie statku przewożono około czterech tysięcy ton paliwa.

Ryzyko pęknięcia

Jak przekazał premier kraju Pravind Kumar Jugnauth, w poniedziałek 10 sierpnia mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych bezpiecznie wypompowano ze statku 500 ton ropy, jednak to nie koniec zagrożeń.

Jugnauth przekazał również, że wyciek z uszkodzonego zbiornika ustał, ale w dwóch innych, nieuszkodzonych zbiornikach nadal znajduje się około dwóch tysięcy ton paliwa. – Musimy przygotować się na najgorszy scenariusz. To oczywiste, że w pewnym momencie statek się rozpadnie – dodał Jugnauth.

– Jeżeli statek rozpadnie się na dwie części, sytuacja wymknie się spod kontroli – skomentował Vassen Kauppaymuthoo, oceanograf i inżynier środowiska.

Zagrożenie dla tysięcy gatunków

Ekolodzy są zaniepokojeni wpływem katastrofy na ekosystem kraju. Masowiec osiadł bowiem na mieliźnie w pobliżu ważnego rezerwatu dzikiej przyrody i obszarów przyrodniczych o znaczeniu międzynarodowym z rzadkimi gatunkami zwierząt.

Grupa ekologiczna Greenpeace przekazała, że wyciek to prawdopodobnie jeden z najpoważniejszych kryzysów ekologicznych, z jakimi kiedykolwiek zmagał się Mauritius. Jak powiedział przedstawiciel organizacji, tysiące gatunków może zginąć w zanieczyszczonych wodach, a to może mieć tragiczne konsekwencje dla gospodarki kraju, bezpieczeństwa żywności i zdrowia.

Agencja informacyjna Reutersa podaje, że pracownicy zajmujący się ochroną przyrody w rejonie wycieku już zaczęli odnajdywać martwe ryby i ptaki morskie pokryte ropą.

– Substancje ropopochodne upośledzają u zwierząt zarówno układ nerwowy, jak i układ rozrodczy. Jeżeli dostaną się do układu pokarmowego, to powodują najczęściej śmierć. To jest substancja, która szkodzi rybom i ptakom. W przypadku Mauritiusa mówimy o delfinach, które tam występują, ale mówimy też o rafie koralowej – tłumaczyła w programie „Polska i Świat” Katarzyna Karpa-Świderek z WWF Polska.

„Włosy wchłaniają olej, ale nie wodę”

Właściciel statku poinformował w niedzielę, że podjął próby umieszczanie zapór zabezpieczających okolicę masowca, jednak nie udało się to ze względu na wzburzone morze.

Długie pływające zapory tworzone są, by spowolnić rozprzestrzenianie się ropy naftowej do laguny i na wybrzeże. Pospiesznie wykonane bariery wypełniane są liśćmi trzciny cukrowej i słomą oraz utrzymywane na powierzchni za pomocą plastikowych butelek – pokazuje na swoich stronach maurytyjski dziennik L’Express. Z kolei puste beczki używane są do zbierania ropy z płytszych wód.

Do tworzenia zapór Maurytyjczycy używają również ludzkich włosów – przekazała agencji Reutera Romina Tello, 30-letnia założycielka agencji turystycznej, która spędziła weekend, pomagając w oczyszczaniu czarnego szlamu z bagien namorzynowych.

– Włosy wchłaniają olej, ale nie wodę – wyjaśniła, dodając, że „trwa duża kampania, mająca na celu zdobycie włosów”.

Centra nurkowe i rybacy na tej niewielkiej wyspie na Oceanie Indyjskim włączyli się w sprzątanie, a niektórzy zapewniają prowiant czy bezpłatne zakwaterowanie wolontariuszom. Salony fryzjerskie oferują zniżki dla tych, którzy są skłonni ofiarować włosy – powiedziała Tello.

 

Źródło: BBC News, Reuters, PAP

 

0 0 vote
Article Rating