Samolot transportowy An-12 zniknął z radarów, a potem lądował awaryjnie w okolicach lotniska we Lwowie. Zginęło pięć osób, a trzy zostały ranne.

Samolot An-12 należący do linii Ukraina Aeroalians leciał z Hiszpanii. Przed godziną 7 czasu lokalnego zniknął z radarów około 13,7 kilometrów od lotniska. Maszynę odnaleziono w odległości 1,5 kilometra od pasa startowego.

„Według stanu z godziny 9 (godzina 8 w Polsce) ustalono, że na pokładzie samolotu znajdowało się osiem osób, w tym siedmiu członków załogi oraz jedna osoba, która konwojowała ładunek. W wyniku upadku samolotu trzy osoby zginęły, trzy odniosły obrażenia, zaś los dwóch osób jest nieznany.

Trwa akcja ratunkowa” – przekazano wcześniej w komunikacie Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy. Później poinformowano, że zginęło pięć osób. Informacje potwierdził minister infrastruktury Ukrainy Władysław Kryklij.

– Kabina została całkowicie ścięta, wszystko jest porozrzucane. Ładunek, który był w samolocie, zgniótł znajdujących się tam ludzi. (…) Mówi się o ośmiu członkach załogi. Trzech zostało uratowanych. (…). Wiele fragmentów ciał porozrzucanych jest obok samolotu – powiedział mer Lwowa Andrij Sadowy.

Według Sadowego załoga samolotu nie miała w planach lądowania we Lwowie. Wcześniej mówiło się, że An-12 miał zatrzymać się na lotnisku tego miasta na tankowanie. – On (kapitan samolotu) poprosił o możliwość awaryjnego lądowania, by zatankować, ale nie doleciał kilku kilometrów do pasa lądowania. Tutaj w pobliżu były domy mieszkalne i jeśli spadłby tam to byłaby katastrofa – ocenił Sadowy.

Wiceminister infrastruktury Ukrainy Jurij Ławreniuk oświadczył wcześniej, że przyczyną katastrofy mógł być brak paliwa albo błąd pilotów. W momencie katastrofy w okolicach lotniska była gęsta mgła.

 

Źródło: PAP, Reuters, avherald.com