Wybuch na warszawskim Bemowie, w okolicach ulicy Wrocławskiej. Eksplodował tam samochód przewożący cztery butle z gazem. Dwie osoby zginęły, trzy zostały ranne.

Do tragicznego zdarzenia doszło przy ulicy Blatona. Eksplodowały butle, które były przewożone samochodem dostawczym. W pojeździe były cztery pojemniki: dwa z acetylenem, jeden z tlenem i jeszcze jeden z nadal nieustaloną substancją. Butle nie zostały rozerwane, ale jedna z nich ma uszkodzony zawór.

Siła eksplozji była tak duża, że wyrzuciła pojemniki nawet na kilkadziesiąt metrów. Trwa ich schładzanie. Strażacy dogaszają też pojazd, w którym były butle.

W eksplozji zginęły dwie osoby. Ofiary śmiertelne to kierowca auta i jeden przechodzień. Dwie osoby są ciężko ranne. Poszkodowanych przewieziono do szpitala. Mają bardzo poważne obrażenia kończyn górnych i dolnych. Lekarze twierdzą, że obrażenia mogą zagrażać ich życiu. Lżej ranna osoba ma złamaną rękę.

Świadkowie usłyszeli wielki wybuch. Ratownicy zostali wezwani o godz. 10:24 i po przyjechaniu na miejsce zdarzenia zastali płonący wrak.

Siła eksplozji była tak duża, że szczątki samochodu rozproszyły się na około 75 metrów. Na ulicy leżały osoby postronne, które potrzebowały pomocy – przekazał dziennikarzom asp. szt. Grzegorz Trzeciak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.


W rozmowie z Polsat News rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak podkreślił, że jest zdecydowanie za wcześnie, by ocenić, co było przyczyną tego wybuchu. Cały czas zbieramy informacje, cały czas prowadzimy już czynności procesowe, związane chociażby z rozpytaniem czy przesłuchaniem świadków, te czynności na pewno potrwają jeszcze kilka godzin – dodał.

 

Źródło: RMF24