Wyczekiwany test systemu MOSE przebiegł pomyślnie. – To historyczny moment dla Wenecji – mówi burmistrz, Luigi Brugnaro. Wielkie, żółte platformy mają podnosić się, kiedy poziom wody w morzu wzrasta i tym samym chronić miasto przed zalaniem.

Malamocco (jedna z czterech bram u wybrzeży Wenecji), poniedziałek, godzina 21. Żółte platformy podnoszą się jedna po drugiej i formują rząd 19 blokad.

Cztery takie masywne, plastikowe mury (przy czterech bramach laguny) mają chronić centrum Wenecji przed zalaniem już od 2021 roku.

Ostatni pomyślny test systemu odbył się w 2014 roku, przy bramie Lido:

Były fale, ale wytrzymał

Poniedziałkowy test był szczególnie wyczekiwany. Zaplanowano go na trzy tygodnie po rekordowej „wielkiej wodzie” jaka sparaliżowała Wenecję. Dlatego, że mieszkańcy miasta wciąż naprawiają skutki powodzi, ale też dlatego, że ostatni test systemu MOSE zatrzymano w połowie. Odbył się 24 października. W rurach pompujących wodę i powietrze wystąpiły wtedy niespodziewane wibracje.

– Mimo wysokich fal, konstrukcja pozostała bardzo stabilna – informuje Consorzio Venezia Nuova, konsorcjum, któremu Ministerstwo Infrastruktury i Transpotu powierzyło budowę systemu chroniącego lagunę.

Testy nastąpiły po zmroku, żeby nie przeszkadzać statkom, które poruszają się po lagunie za dnia.

Burmistrz jest dumny. Wenecjanie organizują zbiórki

– To historyczny moment dla Wenecji. Osobiście pojechałem zobaczyć jak platformy MOSE się podnoszą. Wyjątkowa konstrukcja techniczna, duma naszego świata nauki. Musimy zakończyć prace, uruchomić go i stanie się symbolem odporności miasta – podkreślił Luigi Brugnaro, burmistrz Wenecji.

Miasto po listopadowej „wielkiej wodzie” powoli wraca do normy. Mieszkańcy nie muszą już przedzierać się przez centrum w kaloszach, a ulice i sklepy zyskują swój dawny wygląd. – Uspokoiło się, nie ma już takich dopływów. Wenecjanie zorganizowali wiele zbiórek pieniędzy. Kupują teraz sprzęty AGD, łóżka. Rozwożą to wszystko rodzinom w potrzebie – mówi Beata Kaczmarczyk, Polka, która od 15 lat mieszka w Wenecji.

Dziewięć lat opóźnienia

W 1966 roku w mieście doszło do najtragiczniejszej powodzi w historii. Poziom wody sięgał wówczas 194 centymetrów. Właśnie wtedy pojawiły się pierwsze plany stworzenia bariery na Morzu Adriatyckim, która pomoże ochronić to jedno z najbardziej malowniczych i podatnych na wysoki przypływ miast na świecie.

Budowa konstrukcji rozpoczęła się jednak dopiero w 2003 roku i miała zostać ukończona w 2011 roku. Niestety, projekt nazwany MOSE nie został ukończony z powodu opóźnień, skandali i problemów z przekroczonym budżetem.

„Mojżesz” za 5,5 miliarda

Obecnie inżynierowie przewidują, że budowa systemu ochrony ma zostać ukończona pod koniec 2021 roku, a łączny jej koszt może wynieść prawie 5,5 miliarda euro. Pierwotnie planowano, że MOSE będzie kosztował 1,6 miliarda euro.

MOSE to akronim słów „MOdulo Sperimentale Elettromeccanico”, zwanego po polsku Eksperymentalnym Modułem Elektromechanicznym. Jego nazwa to też nawiązanie do imienia Mojżesza, który doprowadził do rozstąpienia się wód w Morzu Czerwonym, a tym samym umożliwił wyjście Izraelitom z Egiptu.

System MOSE składa się z 78 schowanych w wodzie mobilnych bram, które tworzą cztery bariery. Powinny aktywować się, gdy poziom wody w Morzu Adriatyckim podnosi się i stanowi zagrożenie dla Wenecji. Rozmieszczone zostały u czterech wlotów do laguny: dwie u wybrzeży wyspy Lido oraz po jednej przy miastach Malamocco i Chioggia.

 

 

 

Źródło: Corriere della Sera, ANSA