Od początku lutego wody Zatoki Meksykańskiej wyrzuciły na brzeg ponad 260 martwych delfinów. To około trzy razy więcej niż średnia historyczna – podają naukowcy z amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA).

Naukowcy z NOAA badają przyczynę masowej śmierci delfinów butlonosych u wybrzeży Zatoki Meksykańskiej. Sugerują, że może być to związane ze zmianą zasolenia w zatoce po tegorocznych powodziach.

W wielu przypadkach ciężko jest ustalić przyczynę śmierci ssaków, ponieważ ich ciała są już w stanie zaawansowanego rozkładu.

 

Powodzie w USA

Tegoroczny maj był rekordowo „mokry” dla stanów Nebraska, Kansas i Missouri. Dla Oklahomy był to drugi tak mokry maj w historii. Regiony te nawiedzały ulewne deszcze, wiele obszarów było podtopionych. Powódź nad rzeką Missisipi spowodowała, że ogromne ilości słodkiej wody dostały się do Zatoki Meksykańskiej. Tym samym poziom zasolenia w akwenie zmniejszył się i wpłynął na funkcjonowanie organizmów morskich, w tym delfinów.

Jeden z naukowców uważa, że otwarcie kanału przelewowego w Luizjanie, które związane było z trudną sytuacja hydrologiczną, spowodowało śmierć 126 delfinów u wybrzeża Missisipi – donosi CBS News. Niektórzy biolodzy twierdzą, że jest to większa katastrofa ekologiczna niż eksplozja platformy wiertniczej Deepwater Horizon i wyciek ropy w 2010 r. Wtedy znaleziono 91 martwych delfinów w Missisipi.

Zbyt duża ilość słodkiej wody może powodować zaburzenia widzenia u delfinów, zmiany skórne, nieprawidłową chemię krwi, a w niektórych przypadkach śmierć – twierdzą naukowcy z NOAA.

Lokalizacje wyrzuconych na brzeg delfinów butlonosych wzdłuż północnego regionu Zatoki Meksykańskiej w 2019 roku – od Luizjany po zachodnią Florydę (NOAA)

Strefa martwych wód

Najgorsze dopiero nadejdzie, tak twierdzą naukowcy. Przewidują, że latem w Zatoce Meksykańskiej powstanie duży obszar, mniej więcej wielkości stanu Massachusetts, o niskiej lub zerowej zawartości tlenu. Zjawisko to określane jest strefą martwych wód. To obszar o zbyt niskiej zawartości tlenu, by mogły w nim przeżyć organizmy nim oddychające (rośliny i zwierzęta). Strefy martwych wód powstają wskutek eutrofizacji zbiorników wodnych, zarówno śródlądowych, jak i otwartych mórz, i obejmują rozległe partie wód głębinowych i przydennych – często o powierzchni kilkuset, a nawet kilku tysięcy kilometrów kwadratowych, powodując śmierć żyjących tam organizmów (ryb, bezkręgowców bentosowych) i wymierne straty ekonomiczne.

Takie zjawisko zdarza się co roku, ale naukowcy z NOAA uważają, że ten rok może być jednym z najgorszych w historii ze względu na anormalnie wysoki poziom wody odprowadzanej z rzeki Missisipi.

 

 

 

Źródło: NOAA, AccuWeather, tvnmeteo