Sposobem na starzejącą się amerykańską infrastrukturę betonową mają być Trichoderma reesei, grzyby z rodziny rozetkowatych.

Bez właściwego postępowania drobne pęknięcia będą się powiększać i ostatecznie konieczna stanie się kosztowna naprawa. Jeśli rozszerzające się mikropęknięcia sięgną stalowych wzmocnień, zaatakowany będzie nie tylko beton. Wystawiona na oddziaływanie wody, tlenu, a być może i CO2 oraz chlorków, stal skoroduje i dojdzie do uszkodzenia konstrukcji – tłumaczy prof. Congrui Jin z Binghamton University.

Amerykanin przypomina, że beton jest też wykorzystywany jako osłona przed promieniowaniem w elektrowniach atomowych. Jak widać, problemy mogą więc być poważne, dlatego zespół postanowił poszukać trwalszych metod naprawy.

Inspirując się zdolnością ludzkiego organizmu do samoleczenia, Jin i prof. Guangwen Zhou i David Davies z tej samej uczelni oraz prof. Ning Zhang z Rutgers University wpadli na niecodzienny pomysł, by wykorzystać grzyby T. reesei. Gdy zmiesza się je z betonem, pozostają uśpione. Do momentu aż pojawią się pierwsze pęknięcia.

Podczas mieszania spory wraz ze składnikami odżywczymi wprowadzano by do macierzy betonu. Ewentualne pęknięcie torowałoby drogę wodzie i tlenowi. Przy wystarczającej ich ilości spory zaczęłyby kiełkować, rosnąć i strącać węglan wapnia, który zasklepiłby szczeliny. Po całkowitym zatkaniu prześwitu woda i tlen znów nie mogłyby się dostać do środka, dlatego grzyby ponownie przechodziłyby w stan spoczynku.

Badania znajdują się na razie na początkowych etapach. Największym problemem wydaje się przeżywalność grzybów w trudnym betonowym środowisku. Jin jest jednak dobrej myśli.