Niemcy pobili kolejny rekord w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Powstało jej tak dużo, że firmy musiały płacić konsumentom za jej zużycie. W ostatnią niedzielę ponad 95 proc. zapotrzebowania na prąd u naszych sąsiadów zostało pokryte przez OZE. To oznacza, że pobity został rekord sprzed tygodnia.

Panele słoneczne

Przed tygodniem w wyjątkowo słoneczną i wietrzną niedzielę produkcja zielonej energii pokryła 87 proc. zapotrzebowania na prąd. Wiatraki, solary a także biogazownie i elektrownie wodne wyprodukowały 55 GW na 63 GW zużywanych w Niemczech. Taki nadmiar energii sprawił, że ceny na kilka godzin zanurkowały, co oznacza, że to konsumentom płacono za zużycie – poinformował portal Quartz.

Minął tydzień, a rekord został pobity. Wczoraj około godz. 14-15 ponad 95 proc. energii elektrycznej konsumowanej w Niemczech zostało pokryte przez OZE. Dane think tanku „Agora Energiewende” nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone, bo dziś jest dzień wolny od pracy w Niemczech.

Ceny energii, podobnie jak w minionym tygodniu spadły poniżej zera.

– Tydzień temu na skutek niskiego popytu i wysokiej podaży z wiatru i PV, cena energii elektrycznej na giełdzie spadła poniżej -130 euro za megawatogodzinę. Tyle firmy energetyczne (np. RWE, E.ON – odpowiednik PGE, Tauronu) były skłonne zapłacić, żeby pozbyć się energii. Kupili ją ci, którzy albo dostarczają ją bezpośrednio konsumentom, czyli dystrybutorzy energii, albo sami konsumują, czyli duże huty, suszarnie, chłodnie, etc. – wyjaśnia w rozmowie z tvn24bis.pl Andrzej Ancygier z Hertie School of Governance w Berlinie.

W ostatnią niedzielę ceny znów były negatywne, jednak tym razem na poziomie 35 €/MWh. – Czyli operatorzy elektrowni konwencjonalnych się czegoś nauczyli od zeszłego weekendu – dodaje Andrzej Ancygier.

Bo na tak niskich cenach tracą producenci z tradycyjnych źródeł (poza tymi gazowymi, które można stosunkowo szybko odłączyć od systemu), którzy muszą dopłacać klientom przemysłowym za odbiór energii.

Wiatrak

Kto płaci?

Koszty rekordowej produkcji energii z OZE pokrywają „ci którzy produkują tą energię, czyli prywatne firmy energetyczne”.

Ekspert zwraca również uwagę, że „na giełdzie pojawiają się nowi aktorzy, którzy tą energię przechowują i sprzedają kilka godzin później, gdy tylko cena energii wzrośnie”.

– Z drugiej jednak strony, korelacja pomiędzy produkcją energii ze źródeł słonecznych powoduje, że unikane są bardzo wysokie ceny energii elektrycznej w środku dnia zwłaszcza w lecie. A to jest normalnym zjawiskiem w Polsce. Większa wymiana energii elektrycznej pomiędzy Polską a Niemcami pozwoliłaby na, z jednej strony obniżenie cen energii energetycznej w Polsce, a z drugiej uniknięcie ceny negatywnych w Niemczech – zwraca uwagę Andrzej Ancygier.

Negatywne ceny energii sprawiają, że konieczne jest poszukiwanie możliwości uelastycznienia zarządzania popytem, tak by producentom energii nadal się to opłacało.

– W Niemczech widać tego efekty: jakkolwiek ilość godzin z negatywnymi cenami wzrosła z 64 w roku 2014 do 126 w zeszłym roku, to średnia negatywna cen energii spadła z 15,55 €/MWh w 2014 do 9 €/MWh w 2015 r. Świadczy to o tym, że coraz efektywniej są wykorzystywane instrumenty czyniące rynek energetyczny bardziej elastycznym – tłumaczy ekspert.

Do tych instrumentów należy magazynowanie energii, zarządzanie popytem, rozwój sieci, lepsze wykorzystanie elastycznych odnawialnych źródeł energii (np. biomasa czy energia wodna) czy uelastycznienie konwencjonalnych źródeł energii. Jak podkreśla Ancygier, może zaskakiwać, jeżeli chodzi o to ostatnie, że rolę balansująca system energetyczny w Niemczech odgrywają obecnie elektrownie węglowe a nie elektrownie gazowe.

 

Przekroczyć normy

Nie tylko w Niemczech zdarza się nadmiar energii z odnawialnych źródeł. Także Dania generuje ilość energii, która przekracza krajowe zapotrzebowanie. Nadwyżki przekazuje zaś Niemcom, Norwegom i Szwedom.

 

Źródło: tvn24bis.pl, Quartz

Polecane: