W czasie gdy tysiące pożarów niszczą Amazonię, niektóre plemiona żyjących tam od stuleci Indian zwracają się w stronę swoich bogów, zanosząc modły do matki ziemi i ojca słońca. Chcą pogodzić swymi działaniami człowieka i przyrodę.

W wiosce Feijo w zachodniej Brazylii, nieopodal granicy z Peru, autochtoniczna ludność z plemienia Shanenawa odprawiła w niedzielę rytuał, próbując za jego pomocą odnaleźć pokój między człowiekiem i przyrodą.

Z wymalowanymi twarzami, dziesiątki przedstawicieli plemienia tańczyły w okręgach, prosząc o koniec niszczycielskich pożarów lasów, w których żyją od wieków.

– Chcemy pokoju, miłości i rozwoju edukacji, by móc powstrzymywać pożary, które niszczą Amazonię – wyjaśniał stojący na czele plemienia Tekaheyne Shenanawa.

W tym roku zanotowano już kilkadziesiąt tysięcy pożarów zielonych płuc Ziemi. To najwięcej od ponad dekady. Dzieje się to zaledwie rok po tym, jak wybory wygrał skrajnie prawicowy prezydent Jair Bolsonaro, który od lat nie zmienia stanowiska w sprawie Amazonii. Chce jej karczowania pod uprawy i spychania rdzennej ludności do jak najmniejszych siedlisk w dżunglach.

– Jeżeli tak zostanie, to za 50 lat las już nie będzie stał – mówi o najbardziej skomplikowanym i największym ekosystemie na powierzchni Ziemi szaman plemienia, Bainawa Inu Bake Huni Kuin.

Plemię Shenanawa liczy zaledwie 720 członków. Żyją oni w sumie na terenie 23 tysięcy hektarów, a więc zaledwie 230 km kwadratowych.

– Nasze rytuały są święte. Służą modlitwie za planetę Ziemię, po to, by utrzymywać ją zdrową i bezpieczną. Służą ojcu słońcu, matce wodzie, matce dżungli i matce ziemi. Dziś wszystkie one są ranne – tłumaczy szaman.

Część ekspertów szacuje, że w Amazonii ogień trawi ponad 300 tys. km kw. powierzchni, co oznacza teren zbliżony do całej Polski. Amazonia ma ponad 5 mln km kw. powierzchni, zajmuje więc obszar równy ponad połowie Europy.

 

 

Źródło: Reuters