US Government Accountability Office (GAO), które z ramienia Kongresu USA kontroluje agendy rządowe, alarmuje, że Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST) może doświadczyć kolejnych opóźnień, a jego budżet może zostać przekroczony. To kolejne już problemy następcy Teleskopu Hubble’a i jednego z najważniejszych instrumentów astronomicznych przyszłej dekady.

Prace koncepcyjne nad następcą Hubble’a rozpoczęły się w 1997 roku. Wtedy to zakładano, że nowy teleskop będzie kosztował 500 milionów USD i trafi w przestrzeń kosmiczną w roku 2007. W 2002 roku oficjalnie uruchomiono projekt JWST. Teleskop miał kosztować 2,5 miliarda dolarów i rozpocząć pracę w roku 2010. Z czasem doszło do kolejnych opóźnień, a koszty projektu rosły. W końcu w 2013 roku stwierdzono, że JWST będzie kosztował 8,8 miliarda USD i zostanie wystrzelony w roku 2018. We wrześniu ubiegłego roku termin startu przesunięto na wiosnę 2019. Przyczyną tego opóźnienia, jak oświadczyła NASA, nie były problemy ze sprzętem, a fakt, że złożenie i przetestowanie całości zabierze więcej czasu niż sądzono.

Teraz GAO opublikowało raport, w którym czytamy, że biorąc pod uwagę ilość pracy, jaką musi wykonać NASA przed startem JWST, jest prawdopodobne, że start teleskopu znowu się opóźni. Warto tutaj zauważyć, że gdy we wrześniu ogłaszano nowy termin startu teleskopu (marzec-czerwiec 2019), przyjęto 6-tygodniowy margines na ewentualne kolejne opóźnienia. GAO ostrzega, że jeśli ten termin zostanie przekroczony, to koszty budowy teleskopu niebezpieczne zbliżą się do górnej granicy ustalonej przez Kongres w 2011 roku. To poważny problem. Oczywiście samemu startowi nic nie zagraża, nikt bowiem nie zrezygnuje z niemal gotowego projektu rozwijanego od 20 lat, jednak przed wystrzeleniem JWST trzeba będzie pokonać kolejne problemy formalno-prawne.

Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba to najbardziej zaawansowany i skomplikowany instrument tego typu. Inżynierowie, chcąc być pewni, że wszystko jest w porządku, bez przerwy poddają go wymagającym testom. W lutym 2017 roku podczas testu odporności na wibracje pojawił się nieujawniony problem. GAO poinformowało, że jego naprawienie zajęło ponad miesiąc i opóźniło kolejne testy o wiele tygodni. Kolejny problem zauważono w kwietniu i znowu doszło do miesięcznego opóźnienia. Tym razem wiadomo, że problem pojawił się w podstawie teleskopu. Technik podał zbyt duże napięcie i nieodwracalnie zniszczył przetworniki ciśnieniowe, elementy układu napędowego, które pomagają w monitorowaniu poziomu paliwa. Konieczne stało się zainstalowanie nowych przetworników, co wymagało skomplikowanych prac spawalniczych, stwierdza GAO.

Teleskop zostanie złożony w całość w Kalifornii. Będzie zbyt duży, by transportować go samolotem, zostanie więc załadowany na statek i przewieziony do Gujany Francuskiej, skąd zostanie wystrzelony za pomocą rakiety Ariane 5. Tutaj też pojawił się pewien problem, gdyż niedawno rakieta Ariane 85 wyniosła swój ładunek na złą orbitę. NASA i ESA prowadzą wspólne śledztwo w tej sprawie. Na szczęście mają cały rok na wykrycie ewentualnych błędów i upewnienie się, że podczas startu Webba wszystko pójdzie jak należy.

Jeszcze kilka miesięcy temu GAO chwaliło NASA za znaczący postęp w budowie Webba. Teraz urząd stwierdza, że może dojść do opóźnień i wskazuje winnego – firmę Northrop Grumman. GAO stwierdza, że firma w ostatnich latach źle oszacowała liczbę potrzebnych jej pracowników przeprowadziła zbyt duże zwolnienia. Przez to doszło do opóźnień.

JWST to niezwykle skomplikowane urządzenie. Teleskop podczas startu będzie złożony, zacznie się rozkładać dopiero w przestrzeni kosmicznej, a proces ten zajmie mu 2 tygodnie. Rozkładana będzie osłona słoneczna, baterie słoneczne i wiele innych elementów, które z niezwykłą precyzją muszą trafić na swoje miejsca. Cały proces będzie składał się ze 180 kroków. NASA mówi, że jedynie 6 z nich może pójść gorzej niż doskonale. Jeśli z jakiegoś powodu teleskop nie rozłoży się całkowicie, stanie się on kolejnym bezużytecznym śmieciem. Teleskop Webba nie został zbudowany z myślą o serwisowaniu go. Tym bardziej, że będzie znajdował się w dużej odległości od Ziemi.

GAO obawia się też przekroczenia budżetu. Obecnie przewiduje on, że koszty rozwoju i budowy teleskopu wyniosą 8 miliardów USD, a kolejne 837 milionów pochłoną koszty operacyjne. Jeśli termin startu Webba znowu się opóźni, może dojść do przekroczenia kosztów budowy. To zaś z kolei może stać się problemem dla kolejnego teleskopu kosmicznego, Wide-Field Infrared Survey Telescope (WFIRST), który miały badać egzoplanety i ciemną energię. W ubiegłym roku NASA zaleciła zespołowi pracującemu nad WFIRST redukcję kosztów o 400 milionów dolarów, a w ubiegłym miesiącu Biały Dom, powołując się na wysokie koszty, zaproponował rezygnację z tego projektu.

 

 

 

0 0 votes
Article Rating