W wyniku powodzi błyskawicznych setki osób utknęły na Wyspie Południowej w Nowej Zelandii. Wśród nich są turyści. Pomocy potrzebowało prawie 400 osób. Poziom wody w niektórych miejscach sięga ponad metra.

W regionie Southland na Wyspie Południowej, jednej z największych wysp Nowej Zelandii, wprowadzono stan wyjątkowy z powodu powodzi błyskawicznych i nieustających opadów. Niebezpiecznie jest w jednej z największych atrakcji turystycznych – Zatoce Milforda. Jedyna droga prowadząca tam została zamknięta. Ewakuowano 70 osób.

Niektórzy spędzili noc w schronisku, inni na łodziach turystycznych.

– Mają dużo jedzenia, są bezpieczni i jest im ciepło – powiedział kontroler zarządzania kryzysowego Angus McKay.

W poniedziałek uwięzione na wyspie były 382 osoby. Niektórych udało się ewakuować. We wtorek rano (4 lutego) czasu lokalnego (UTC+13) pozostawało tam około 195 osób.

– Wiele osób zostało ewakuowanych z domów, które zalała woda – powiedział minister Damien O’Connor. Jak dodał w oświadczeniu, przygotowuje się do wizyty w zalanym regionie. – Wzywam ludzi, aby na pierwszym miejscu stawiali bezpieczeństwo i słuchali rad władz – mówił.

Mieszkańcy Wyndham i Riversdale otrzymali polecenie ewakuacji. Ekipy policji chodziły w środę od drzwi do drzwi, aby upewnić się, że ludzie opuszczają swoje domy. Poproszono także, by rolnicy przenieśli swoje zwierzęta gospodarcze na bezpieczniejsze tereny.

Ponad metr wody

W ciągu 60 godzin spadło tyle deszczu, że miejscami poziom wody sięgnął metra.

Na duży dom letniskowy w pobliżu jeziora Lake Howden i Parku Narodowego Fiordland National Park osunęła się ziemia. Przy pomocy śmigłowca ewakuowano około 30 turystów. Dwie osoby odniosły niewielkie obrażenia.

– Ta część kraju jest sparaliżowana, drogi pozrywane, pozalewane. Jedyna droga, która łączy północ z południem, jest na wielu odcinkach zamknięta. Dziś rano ludzie nie wyjechali do pracy. Prowadzę mały dom gościnny niedaleko Queenstown. Teraz jest środek sezonu turystycznego. Dziś awaryjnie nocują u mnie cztery osoby, które nie mogą wydostać się z naszej wioski w żadną stronę. Inni właściciele hoteli i zwykli mieszkańcy też pomagają. To już druga powódź w ciągu dwóch miesięcy, ale ta wyrządziła więcej szkód – pisze pani Hanna.


 

Źródło: ENEX, Reuters
0 0 vote
Article Rating