Tysiące migrantów z Hondurasu, w tym wiele rodzin z dziećmi, dotarło do Gwatemali. Celem jest dostanie się do Stanów Zjednoczonych. Wcześniej karawana uciekinierów przed ubóstwem i przemocą musi jednak przekroczyć granicę z Meksykiem, a tam rozmieszczone zostały już wojsko i policja. W USA natomiast kończący kadencję prezydent Donald Trump ogłosił w piątek 15 stycznia kolejny stan wyjątkowy na granicy swego kraju z Meksykiem.

Karawana ruszyła w piątek rano z honduraskiego miasta przemysłowego San Pedro Sula położonego 180 km na północ od stolicy, Tegucigalpy. Od tego czasu do grupy dołączali kolejni ludzie uciekający przed nędzą i bezprawiem – tłumaczy CNN. Do Gwatemali – według władz imigracyjnych tego kraju – od piątku przybyło od 7 do 8 tysięcy migrantów z Hondurasu.

Mimo iż policja w Gwatemali zwykła blokować takie grupy, władze podjęły tym razem decyzję, by przepuścić przez granicę karawanę, gdy okazało się, że wśród migrantów jest wiele rodzin z dziećmi – przekazał AFP szef lokalnej policji.

Resort spraw zagranicznych Gwatemali zwrócił się jednak w sobotę do władz Hondurasu, by „opanowały masowy exodus mieszkańców, podejmując działania prewencyjne o charakterze permanentnym” – relacjonuje AFP.

Takie samo żądanie sformułowały władze Gwatemali w październiku, gdy liczący około 4 tys. osób konwój wyruszył z Hondurasu i podjął marsz w kierunku USA. Część pochodu została zawrócona na granicy przez gwatemalskie służby, reszta z czasem rozproszyła się.

Uciekają przed ubóstwem i przemocą z regionu dotkniętego pandemią i huraganami

Migranci zmierzają w kierunku granicy meksykańskiej, gdzie w gotowości czekają wojsko i policja. Tam grupa może zostać rozproszona, ponieważ Meksyk wiąże ze Stanami Zjednoczonymi umowa zobowiązująca do powstrzymania napływu migrantów.

Powody wędrówki z Hondurasu są te same, co od lat: ucieczka przed biedą, złym stanem ochrony zdrowia i edukacji oraz przed przemocą ze strony ulicznych gangów, która czyni z Hondurasu jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie.

Ponadto dwa niszczycielskie huragany, które uderzyły w Honduras w ubiegłym roku, pogorszyły i tak już dramatyczną sytuację gospodarczą kraju pogrążonego na dodatek w kryzysie związanym z pandemią – podaje CNN.

Wielu z tych ludzi, którzy maszerują teraz przez Gwatemalę z plecakami i maskami na twarzach – z obawy przed koronawirusem – liczy na to, że prezydent elekt Joe Biden, którego zaprzysiężenie odbędzie się w środę, złagodzi politykę imigracyjną USA po objęciu urzędu – pisze AFP.

Test dla Bidena

W czwartek szef agencji ds. służb celnych i ochrony granic USA Mark Morgan zaapelował do migrantów z Hondurasu, by „nie tracili czasu, pieniędzy i nie narażali zdrowia”, próbując się przedostać do Stanów Zjednoczonych. W sobotę Morgan poinformował, że Gwatemala realizuje porozumienie z Waszyngtonem, na mocy którego ma zatrzymywać migrantów zmierzających do USA.

Ustępujący prezydent Donald Trump ogłosił w piątek kolejny stan wyjątkowy na granicy z Meksykiem. Po raz pierwszy wprowadził taki rygor w lutym 2019 roku.

Kilkutysięczny marsz migrantów „może stanowić wczesny test polityki imigracyjnej Bidena, który obiecał rozluźnienie przepisów dotyczących prawa do azylu wprowadzonych przez administrację Trumpa” – komentuje „New York Times”.

„NYT” przypomina, że Biden zastrzegł – składając obietnice wyborcze – iż złagodzenie przepisów imigracyjnych nie wydarzy się natychmiast, a wypracowanie „bardziej humanitarnej polityki” zajmie około sześciu miesięcy.

W ostatnich latach trasę, prowadzącą przez Gwatemalę i Meksyk aż do granicy z USA, pokonywały tysiące migrantów. Jednak po karawanach z 2018 i 2019 roku Meksyk w porozumieniu z USA wysłał na swoją granicę 26 tys. żołnierzy, by wstrzymać napływ migrantów.

 

Źródło: PAP
0 0 votes
Article Rating